Joanna Parafianowicz

Girlpower, czyli o tym dlaczego mężczyźni rządzą światem, choć wcale tak nie musi być

Różnice w funkcjonowaniu psychicznym kobiet i mężczyzn są oczywiste. Dość powszechnie uważa się, że dzięki empatii, wrażliwości czy altruizmowi kobiety są bardziej skłonne dbać o dobro innych ludzi, mężczyźni zaś – są bardziej wyważeni, opanowani i samodzielni, a zważywszy na to, że posiadają w sobie więcej agresji, sprzyja to także sprawowaniu przez nich kontroli w różnych sferach życia. Niektórzy twierdzą nawet, że sprzyja to kontroli nad światem…

Nie sposób nie dostrzegać, że wymienione wyżej zestawy płciowych cech, które śmiało można określić mianem stereotypowych, znajdują odzwierciedlenie w codziennym życiu i zachowaniu – kobiet i mężczyzn. Dlatego też, każdy wie, nawet dziecko, że kobiety różnią się od mężczyzn zarówno na poziomie ciała, jak i ducha. Ona lubi kolor różowy, a On – niebieski. Ona nie wie jakim autem jeździ, poza tym, że czerwonym, On waha się zawsze ilekroć ma powiedzieć na czym polega różnica między spódnicą i sukienką. Ona – świetna organizatorka życia rodzinnego, doskonale planuje i jest wielozadaniowa, przez co w czasie gdy On jeszcze szuka w internecie przepisu na kruchy omlet na słodko, Ona przerzuca już kolejny placek na drugą stronę, w międzyczasie zamiatając podłogę (serio!). To Ona, a nie On ma w sobie zwykle więcej empatii i to Ona, a nie On lepiej wyczuwa nastroje i samopoczucie innych osób, przez co bywa lepszym powiernikiem, rozmówcą i pocieszycielką. Ona jest bardziej skłonna do poświęcenia swoich ambicji, np. zawodowych na rzecz wspólnego dobra ale równocześnie to Ona, a nie On – statystycznie częściej – robi doktorat na macierzyńskim. Mimo tylu różnic, często jednakże łączy ich jedno:

On jest centrum świata, zarówno Jej jak i Jego.

Liczne badania wykazują, iż to mężczyźni cieszą się lepszym zdrowiem psychicznym i rzadziej korzystają z pomocy lekarzy, choć trudno przy tym stwierdzić, czy jest to wynikiem obiektywnie lepszego zdrowia (mężczyzna i przeziębienie to odrębny temat do analizy), czy też mniejszej niż w przypadku kobiet umiejętności dostrzeżenia symptomów choroby i chęci poszukiwania pomocy u innych. Kobiety mają większą skłonność do depresji (powracającej w gruncie rzeczy co miesiąc…), zaburzeń emocjonalnych, fobii (Jest mi wierny, czy nie? Dlaczego nie odbiera telefonu? Gdzie i z kim jest, kiedy go nie ma?), czy lęków (Telefon milczy – czy mam zasięg?). Mężczyźni zaś częściej popadają w uzależnienia, np. od alkoholu lub narkotyków, częściej także wykazują osobowość antyspołeczną (kanapa, piwo i gazeta po pracy to bardzo subtelny, ale jednak tego objaw). One – unikają, wycofują się – często w głąb siebie (stąd wspomniane wyżej zaburzenia), Oni – podejmują działania zaradcze (np. alkohol) aby utrzymać kontrolę nad życiem. I kontrolę tę faktycznie utrzymują.

Skoro kobiety zdają się posiadać wpisany w swą naturę ogromny arsenał możliwości, jak to się zatem dzieje, że to nie One, ale w gruncie rzeczy mężczyźni rządzą światem?

Czy jest to efekt wrodzonych cech i skłonności, czy przyczyna leży w zupełnie innym miejscu? Moim zdaniem to drugie, przy czym wniosek ten wysnuwam nie tylko na podstawie obserwacji otaczającego świata i życiowego doświadczenia, ale także – posiłkując się błahym z pozoru porównaniem. „Solidarność plemników” i „solidarność jajników”, to bowiem pojęcia, którym choć daleko do medycznej fachowości, bliżej zaś do pogaństwa, z pewnością mogą okazać się pomocne, dla zobrazowania problemu…

Plemniki są pełne żywotności, są ich miliony, prą do przodu, występują w grupie i choć nie zawsze znają cel podróży, wykazują ogromną inicjatywę i skłonność do nie przeszkadzania sobie nawzajem – po prostu każdy robi to, co do niego należy, co by nie powiedzieć – kreując przy tym rzeczywistość.  Jajniki zaś, są raczej bierne, nigdzie się nie ruszają i występują w małej liczbie, a mimo tego, że są tylko dwa – nie współpracują. Każdy działa bowiem na własny rachunek.

Podobnie rzecz się ma z mężczyznami i kobietami.

Gdy Ich jest w stanie połączyć słuszna sprawa, niezależnie od sympatii, czy drobnych niesnasek, mobilizują się, trzymają się razem i dążą do celu – konsekwentnie. One zaś, choćby były nad wyraz empatyczne i kompromisowe, choćby posiadały zdolność najbardziej analitycznego myślenia i świetnie planowały pracę, w grupie – zwykle potykają się o błahostki, bywają zazdrosne zarówno o to, na co wpływ mają jak i o to, co pozostaje poza zasięgiem ich możliwości, są bezinteresownie złośliwe, wytykają sobie nawzajem błędy lub niekonsekwencję i zupełnie nie potrafią zrozumieć dlaczego to ta inna, uważana jest za ładniejszą. Gdy w grę wchodzi pomoc osobie tej samej płci – kobiety wypadają niestety gorzej od mężczyzn. Potwierdzają to nie tylko naukowe badania, ale i życiowe doświadczenie…

Kobiety, gdyby chciały wyzbyć się małostkowości, wspólnymi siłami mogłyby osiągnąć niemal wszystko – od zmiany sposobu myślenia, przez utworzenie partii, zlikwidowanie nierówności w wysokości wynagrodzeń po wybranie kobiety (rzecz jasna mądrej!) na urząd prezydenta. Tymczasem, zamiast brać dobry przykład z facetów, wolą się kłócić o duperele, dogryzać mądrzejszym, ładniejszym lub bardziej zaradnym koleżankom, chętniej łączą się w bólu, niż skłonne są wspólnie celebrować cudze sukcesy.

Dlaczego zatem, to mężczyźni, a nie kobiety rządzą światem?

Bo chcą i mogą. Kobiety bowiem, choć innych kobiet – fajnych, ciepłych, solidarnych, wspierających, umiejących cieszyć się z czyjegoś sukcesu, nie rzucających kłód pod nogi z zazdrości – potrzebują jak tlenu, często funkcjonują na lekkim bezdechu. Nie ma to chyba większego sensu, prawda?

 

foto: Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie

You Might Also Like

5 komentarzy

  • Reply
    Luiza
    25 września 2017 at 20:03

    ” równocześnie to Ona, a nie On – statystycznie częściej – robi doktorat na macierzyńskim.” Co to za statystyki i na jakiej planecie mężczyźni mają urlop macierzyński??

    • Reply
      admin
      25 września 2017 at 21:30

      oczywiście, chodzi o urlop rodzicielski. Jeśli zna Pani jakiegoś mężczyznę, który skorzystał z takiego urlopu i zrobił w trakcie doktorat, to WIELKIE WOW 🙂

  • Reply
    Gabriela Morawska Stanecka
    27 września 2017 at 21:37

    Muszę napisać ten komentarz,gdyż totalnie nie zgadzam się z postawionymi w artykule tezami. Są one konglomeratem stereotypów na temat kobiet i kilku nieprzekonujacych argumentów, które mają wykazać zasadność stereotypów. Kompletnie nie zgadzam się z tym,że stereotypowe cechy znajduja odzwierciedlenie w codziennym życiu. Bo nie jest zjawiskiem samoistnym, lecz stereotypowym, że gdy urodzi się chłopiec, kupujemy niebieskie rzeczy, w przypadku gdy dziewczynka- różowe. Ona wcale nie lubi różowego, a on niebieskiego! Wmawia im to kultura masowa i rodzice. Ja zresztą do dziś nie znoszę różowego. Nie miałam też różowych rzeczy (zasługa komunizmu) . Tak samo wygląda kwestia samochodów. Dla wielu kobiet, jakie znam, teza postawiona w artykule jest obraźliwa. Znam również wielu mezczyzn, którzy nie mają pojęcia o swoim samochodzie,komputerze, telefonie komórkowym i innych technicznych rzeczach. Oczywiście pokutuje stereotyp o kobietach i czerwonych samochodach, ale ja o mały włos nie straciła bym co najmniej zdrowia przez ten stereotyp, gdyż panowie w serwisie nie wierzyli w wysłuchiwane przeze mnie stuki w kole. Zdrowia nie straciłam tylko dzięki moim umiejętnościom , ale serwis stracił wiele pieniędzy, gdy musiał przywrócić do porządku mój samochód po odpadnieciu koła (10minut po wyjechaniu z serwisu). Nie zgadzam się również z teza, że mężczyźni nie znają się na damskich ciuchach,nie tylko się znają, ale są też świetnymi doradcami (nie mówiąc o projektantach). To kolejny stereotyp. Kwestie kulinarne pominę. I wcale nie dlatego, że mój tato gotuje świetnie i potrafi również upiec ciasto. Co do zdrowia: też stereotyp. Jak również z tymi kobiecymi skłonnościami do depresji co miesiąc…… Opisane zachowania również dotycza ludzi niepewnych, nieświadomych własnej wartości w oczach partnera – ale absolutnie nie są związane z plcią. Znam wielu mężczyzn, którzy wisza na telefonie, bo ona nie dzwoni…Mężczyźni częściej popadają w uzależnienie, ale kobiety w porównywalnej sytuacji szybciej się uzależniają i jest to uwarunkowane tylko i wyłącznie biologicznie. Ale teza przeciwstawiajaca solidarność plemników: aktywnych, zywotnych,skłonnych do wyzwań braku solidarności biernych jajników, działających na własny rachunek, to totalne przekłamanie. Mężczyźni dążą do celu, faktycznie bardzo konsekwentnie, zostawiając po drodze męskie ofiary, podgryzajac się nawzajem, niszcząc, to oni bywają malostkowi, niezdolni do kompromisów. Jakie naukowe badania mogą to potwierdzić? Świat przez 2000 lat i więcej należał do mężczyzn. Oni decydowali o wszystkim. Oni stanowili prawo, kreowali zasady, również te moralne. Czy w takiej sytuacji można mówić o wiarygodnych badaniach w odniesieniu do szans w osiągnięciu sukcesu? Czy kobiety są dopuszczane do życia partyjnego, korporacyjnego? Tak, jeżeli mężczyzn zmusza do tego system prawny. Przepracowala to Skandynawia,Kanada, niektóre kraje Europy Zachodniej. Tylko przymus prawny jest w stanie zmienić stereotyp. Czy Maria Curie Sklodowska miała łatwo?Czy z tymi zdolnościami osiągnęła by sukces w innym kraju? Nie wymieniam nazwisk innych wybitnych kobiet, ale one zawsze miały trudniej, bo musiały przełamywać stereotypy, takie właśnie, jak wskazane w artykule. Mężczyźni rządzą światem tylko dlatego, że wmowiono im, że są lepsi. A to nieprawda. Dość spojrzeć na Angele Merkel, która ponownie wygrała wybory do Bundestagu. Kobieta, która jest jedną z najważniejszych ludzi w Europie, jeżeli nie najważniejsza. Ale chyba nigdy nie uwierzyła w tę bajkę, że jest gorsza. Mało tego, jej współpracownikami też są kobiety. Nie popadajmy więc w stereotypy, że jesteśmy wredne, zawierane, z PMS co miesiąc, bo to nieprawda.

  • Reply
    Karolina
    28 września 2017 at 19:56

    Powtórzę to, co napisałam na fb: Wielką niezgodę budzi we mnie ten tekst, bo pomimo zasadniczo słusznej intencji, czytam w nim: „Tymczasem, zamiast brać dobry przykład z facetów, wolą się kłócić o duperele, dogryzać mądrzejszym, ładniejszym lub bardziej zaradnym koleżankom, chętniej łączą się w bólu, niż skłonne są wspólnie celebrować cudze sukcesy”- myślę, że już jakiś czas temu (na szczęście) wyrosłyśmy z tej retoryki i nie wracajmy do niej! Takie sformułowania są kalką dla stereotypów. Nawet, jeśli pisane są w słusznej intencji i być może z przymrużeniem oka, to osłabiają nas- kobiety, przyszywając łatkę głupiutkich i małostkowych, zamiast rzeczywiście wzmacniać. Szczerze- niewiele znam takich kobiet, jak te opisane w cytacie, a na pewno nie jest to cecha płciowa. I bardzo bym chciała, żeby taki przekaz nie budował naszego społeczeństwa, bo kobieca solidarność istnieje i trzeba ją rozwijać, zamiast porównywać jej styl do męskiej. Ps. żebyśmy były silne razem nie musimy być silne w taki sam sposób jak mężczyźni. Ps.2. „Chcemy całego życia”- to zdanie Nałkowskiej padło w 1907r. podczas Zjazdu Kobiet … już 110 lat temu rozpoczynałyśmy drogę kobiecej solidarności…
    Niestety ten tekst spłyca problem do tego samego poziomu, jaki ostatnio mieliśmy okazję obserwować, przy argumentach o feminizmie i lodówce niesionej na 4 piętro… nie sądzę, byśmy chciały w to brnąć.

    • Reply
      admin
      28 września 2017 at 20:56

      Argumenty o lodówce były, zdaje się na serio, ten tekst jest napisany z przymróżeniem oka. Nie sposób w tej konwencji zawrzeć wszystkiego.

    Leave a Reply