Joanna Parafianowicz

Życie jest piękne

Miewam wrażenie, że Polacy to dosyć szczególny naród, często przedkładający uroki zamartwiania się, komplikowania prostych spraw i wypatrywania problemów nad radość z codziennego życia. Oczywiście można powiedzieć, że wszystkiemu winna komuna, a wcześniej wojna i zabory, albo klimat i brak słońca, ale niezależnie od przyczyn, skutek jest właśnie taki, że zbyt często nie potrafimy czerpać radości z życia.

Włosi, dla przeciwwagi, niekiedy do granic absurdu patrzą na świat i ludzi przez różowe okulary. Polak nie wpuszcza auta sygnalizującego chęć zmiany pasa, choćby musiał przyśpieszyć. Gdy Włoch widzi, że jedziesz pod prąd, przepuszcza Cię i nie poucza o zasadach ruchu drogowego. Dlaczego? Bo wie, że widocznie musiałeś. Tradycyjna Matka Polka dłużej przygotowuje posiłek, niż zasiada przy nim z bliskimi, co więcej – często przygotowuje jedzenie na raty. Matka Włoszka odwrotnie – gotuje o stałych porach i to domownicy, a nie ona muszą (ba, chcą!) się do nich dostosować. Kiedy my idziemy z dziećmi na plażę, bierzemy mały owoc na wszelki wypadek gdyby kogoś zassało, ale w porze obiadowej idziemy gotować. Włosi – przynoszą ze sobą często stoły, jednorazowe naczynia, krzesła i biesiadują, aż słońce zaczyna się chylić ku zachodowi. Spędzają z sobą czas. Nie – biegną, gonią i krzyczą na siebie nawzajem. Nie miewają cichych dni, jeśli się kłócą to raz a porządnie, zasypiają spokojnie.

Jak bowiem wynika z sondażu przeprowadzonego w 2017 r. przez Groupon, prawie 54% mieszkańców Italii, pytanych o to czego pragnie od życia, odpowiedziało, iż chce się nim cieszyć. Niezależnie od tego, czy nachodzi ich zmęczenie, czy pogarszające się warunki zatrudnienia, Włosi wiedzą, że skoro życie jest tylko jedno, należy zrobić wszystko aby cieszyć się choćby niewielkimi rzeczami dającymi szczęście.

Jeśli zatem Twoim zdaniem nie jesteś szczęśliwa (-y) lub pełna (-y) wątpliwości zadajesz sobie pytanie o to, czy tak właśnie jest, to sytuacja przypomina tę przed jaką staje nie jedna nie całkiem usatysfakcjonowana para – pytanie, o to, czy miłość jeszcze się tli, czy też już się wypaliła (a może w ogóle jej nie było) świadczy o tym, że w związku nie dzieje się dobrze. Tymczasem – zarówno w relacjach miłosnych jak i we wszystkich innych dziedzinach życia zasada jest prosta – jeśli są wątpliwości, to nie ma wątpliwości. A skoro tak, to nie ma innego rozwiązania, należy coś w życiu zmienić. Najlepiej zaś, zacząć od siebie – schudnąć, przytyć, zmienić pracę, ufarbować włosy, zerwać toksyczną relację, naprawić zlew, skosić trawę, wyczesać psa. Warto zrobić cokolwiek, aby nie być bohaterką jednej z grafik Magdy Dunaj, która stwierdza (parafrazując): albo się zabiję, albo się zapiję, albo wylecę do Australii. Ale najpewniej nic nie zmienię i będę po prostu wkurzona.

Żyje się przecież tylko raz.

 

 

Joanna Parafianowicz

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply