Joanna Parafianowicz

Kobieca logika w jednej scence z życia wziętej i 7 zasad dobrej relacji

On nie dzwoni od kilku dni, a ona już wie, że nie dzieje się tak dlatego, że jej telefon nie ma zasięgu. Więc wykręca do niego numer i mówi:

– Dzwonię do Ciebie, żeby Ci powiedzieć, żebyś do mnie nie dzwonił!

Niech pierwsza rzuci kamieniem ta z Was, która nie grała pierwszoplanowej roli w scence powstałej ściśle wedle tak napisanego scenariusza 🙂

Nerwowe oczekiwanie, włączanie i wyłączanie telefonu, kompulsywne pisanie sms’ów lub wiadomości na messengerze, podczas gdy w odpowiedzi – na ekranie – jedynie napis „dostarczono” lub „odczytano”. Jako finał dramy – odręcznie napisany list (wysłany lub zeskanowany i przesłany na maila), aby nieco ostudzić emocje. Praca leży odłogiem, nauka nie idzie, pranie nadal nie wywieszone. Jednym słowem, ogólnożyciowy paraliż i zarazem – klasyka gatunku, czyli awantura w związku.

Jeśli zastanawiałyście się dlaczego do nich dochodzi i jaka jest przyczyna tego, że przebiegają wedle bliźniaczego niemal schematu, to tekst dla Was..

Być może czujecie to podskórnie, albo gdzieś już to słyszałyście, ale prawdziwa wiedza na temat męskiej natury spływa na kobietę często wtedy, gdy…zostaje matką. Dopiero wówczas bowiem, człowiek zaczyna zauważać prawidła, które wcześniej umykały uwadze. W stwierdzeniu bowiem, że faceci nigdy nie dorastają jest wiele prawdy. Z nimi jest bowiem dokładnie tak samo jak z dziećmi. Dlaczego?

Każde dziecko, ale jeśli się zastanowić, także każdy mężczyzna ma bowiem:

1. prawo do radości – dlatego nie wypada bez powodu ograniczać mu dostępu do aktywności, które sprawiają frajdę o ile nie stanowią dla niego zagrożenia. Tak jak dziecku nie należy zatem zabraniać gry w piłkę, ale uważać, aby nie wkładało ręki do ognia, tak należy pogodzić się z tym, że facet od czasu do czasu lubi pograć na gitarze. O ile nie spożywa przy tym litra mocnego alkoholu, a ćwiczenia nie powtarzają się codziennie, co w tym złego?

2. prawo do wyrażania swoich myśli i uczuć – należy szanować cudze zdanie i wsłuchiwać się w płynące zeń komunikaty. Jeśli zatem dziecko uporczywie twierdzi, że robi mu się słabo od szpinaku, albo zbyt często słyszysz od swojego mężczyzny, że jesteś zbyt marudna, zastanów się, czy nie warto odpuścić. W końcu, to nie ty zawsze masz rację.

3. prawo do szacunku i niewiedzy – należy szanować niewiedzę dziecka, jego niepowodzenia i emocje, a także jego własność. Z drugiej strony, nie należy się naśmiewać z tego, że mężczyzna czegoś nie potrafi (np. naprawiać zlewu), że nie układa mu się w pracy albo, że mógłby mieć lepsze auto. Ma widocznie takie, jaki lubi. Albo nie ma go wcale i co z tego? Warto też dodać, że dzieci nie lubią słyszeć, że robią (coś złego) zawsze lub nie robią (czegoś dobrego) nigdy, bo skoro tak, to po co miałyby coś zmieniać? Użycie wspomnianych słów podczas rozmowy z mężczyzną, to jak odwołanie się do argumentu ad hitlerum w merytorycznej debacie. Będzie z góry przegrana.

4. prawo do nauki poprzez zabawę – tak jak niekoniecznie należy sadzać 5-latka z brulionem i kazać mu pisać litery, tak i dorosłemu mężczyźnie nie wypada podkładać do lektury uczonych książek o kryzysie wieku średniego. Można zaś odpowiednio – pobawić się wspólnie edukacyjną grą lub obejrzeć zabawną komedię, w której na pewne postawy, czy zachowania Wasz mężczyzna spojrzy z dystansu (jeśli chodzi o rozstania i kryzysy, polecam film Kocha, lubi szanuje z Ryanem Goslingiem i Stevem Cerellem). Warto pamiętać przy tym, że do dzieci, podobnie z resztą jak i do mężczyzn łatwiej trafiają proste komunikaty i prośby,  np. włóż buty do szafki, zamiast: synku, jeśli to nie kłopot, bądź proszę tak miły i pomóż mamusi wkładając swoje buciki na miejsce; czy: już od dawna nie przyniosłeś mi kwiatów, bardzo lubię dostawać od ciebie kwiaty, zamiast, przechodząc obok udekorowanego konwaliami stoiska z warzywami wspomnieć mimochodem – piękne kwiaty, prawda?… Pamiętajcie, zarówno dzieci jak i mężczyźni rozumieją. Jeśli wydaje ci się, że jest inaczej, to wiele wskazuje na to, że po prostu nie powiedziałaś czegoś dość wyraźnie.

5. prawo do niepowodzeń, łez i upadków – tak, płaczą dzieci, płaczą też dorośli, błędy popełniają jedni i drudzy. Warto ich w tym wspierać, a nie piętnować wpadki.

6. prawo do własności i do tajemnicy – dziecko ma prawo posiadać coś tylko dla siebie, to oczywiste. Zaś telefon mężczyzny, to jego telefon. Warto o tym pamiętać.

7. prawo do bycia sobą – pewność siebie to stan umysłu wynikający z poczucia własnej wartości i wiary w moc sprawczą. Dziecko wymaga wsparcia w dokonywaniu wyborów, które dla ciebie mogą być błahe, a dla niego – kluczowe. Mężczyzna także.

Jeśli tego nie wiesz, to dobrze, abyś była świadoma, że większość przedstawionych przeze mnie punktów wyliczanki pochodzi z Praw Dziecka według Janusza Korczaka, który choć był ekspertem od wychowania dzieci, jak widać – może z powodzeniem uchodzić za znawcę reguł rządzących w relacjach między ludźmi dorosłymi. Bo przecież, jak sam twierdził, nie ma dzieci, lecz są ludzie. Ja zaś uważam, że na koniec dnia nie ma kobiet, lecz są ludzie i nie ma mężczyzn, lecz są ludzie.

Z tą świadomością i wiedzą łatwiej być nie tylko lepszą mamą, ale i partnerką.

 

 

Joanna Parafianowicz

 

 

 

 

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply