Paulina Grajek

Czy metka ma znaczenie?

Dla Was ma? Dla mnie – niekoniecznie. Robię czasem sobie takie żarty ze znajomych, które pytają mnie co mam na sobie. Mówię wtedy, że sukienka jest od La Mania:) ale z limitowanej kolekcji, tymczasem – jest z Orsay albo H&M. Myślę, że wierzyły mi do dzisiaj bo w końcu „robię w modzie” i postrzegana jestem przez osoby spoza mojej branży jako ta, co nosi całkiem ładne rzeczy, więc pewnie drogie. 

Nigdy w całym swoim czterdziestoletnim życiu nie miałam ciucha czy dodatku, który byłby obiektywnie „drogi”. Lubię bawić się modą, ale nie lubię tracić pieniędzy na rzeczy zbędne ani przepłacać. Ubieram się w sieciówkach i u polskich projektantów albo w polskich małych firmach produkujących swoje rzeczy tu na miejscu, lokalnie. Świadome wybieranie jest dla mnie ważne a wspieranie polskich twórców poprzez kupowanie ich rzeczy uważam za swój obowiązek. Oczywiście korzystam też z oferty sieciówek, po pierwsze dlatego, że dla kilku pracuję, a po drugie – dlatego, że mają normalne ceny. 

Staram się kupować rozsądnie, na wyprzedażach, okazyjnie i często chodzę w ubraniach marek, które reprezentuję jako PR-owiec, aby własnym przykładem pokazywać jakie są to fajne rzeczy.  

Najdroższe w mojej garderobie są buty, tu czasem nie pożałowałam i skusiłam się na „okazję” za kilka stówek, ale dobre skórzane buty muszą kosztować. Skórzane kozaki za kolano, w tym sezonie ponownie idealnie wpasowane w trendy, kupiłam siedem lat temu w sklepie z butami włoskimi i nadal wyglądają wspaniale. Jest też kilka polskich firm mających porządnej jakości i ciekawe fasony butów za pieniądze, które nie nadwyrężą Waszej kieszeni.  

Moje aktualne jesienne zdobycze są z Zary – udało mi się upolować skórzane rockowe botki za 230 zł.  

Uważam, że jeśli ktoś koniecznie musi nosić ubrania tylko „z metką” to po prostu nie ma wypracowanego własnego stylu i idzie na łatwiznę zakładając, że markowy ciuch musi być ładny. Cóż, można się pomylić… Widziałam już parę przypadków modowych koszmarków u Pań z grubym portfelem kompletnie jednak pozbawionych gustu. Czyli sprawdza się powodzenie, że pieniądze szczęścia nie dają ani nie gwarantują, że będziecie dobrze wyglądały 😉 

Z drogich rzeczy mam słabość jedynie do kaszmiru, a on jak wiadomo tani nie jest, ale zwykle udaje mi się kupić coś okazyjnie w sieciówkach, noszę to potem całe lata np. kardigan z Sisley po przecenie za 120 zł, sweterek z H&M (mają taką mini kolekcję z kaszmirem tak samo jak C&A) poniżej 100 zł, czy czapkę w Benetton (zwykłą szarą ale za to nieziemsko przyjemną w dotyku i ciepłą).   

Poniżej i powyżej – kilka propozycji stylizacji całości sylwetki w cenach, które nie nadwyrężają kieszeni. Zobaczcie jak można się ubrać nie wydając na to fortuny a jednocześnie zainwestować w bazę szafy, która pozwoli Wam na sprytne żonglowanie niewielką ilością ubrań w celu osiąniecia maksymalnej ilości zestawów.  

Kurtka z eko skóry, która wygląda jak skórzana ramoneska. Mam ich kilka z sieciowej marki Orsay i jestem zachwycona, starzeją się tak jak prawdziwa skóra i z czasem stają się jeszcze bardziej atrakcyjne z wyglądu (zupełnie tak jak my kobiety lat 40;). Taką kurtkę możecie kupić za 100-200 zł. Uwaga, można też upolować prawdziwą skórzaną ramoneskę w sieciówce za maksymalnie 400 zł, tak było w poprzednim sezonie w Mango i w Stradivarius. Natomiast Zara ma je oszałamiająco drogie. Nie jest prawdą, że taka kurtka nie przepuszcza powietrza. Jeśli nie biegasz w niej maratonów ani nie nosisz jej podczas upałów, jest bardzo komfortowa w używaniu. 

Biały t-shirt – niezastąpiony w każdej szafie, a na wyprzedaży dostępny od 19 zł w każdym możliwym fasonie.  

Jeansy – czy musisz mieć od razu model od Levi’s? Nie musisz, bo wybór jeansów w sklepach typu H&M, ZARA, Orsay, Promod czy CUBUS jest ogromny, a cenowo mieszczą się one w przedziale 69-300 zł.  

Spodnie cygaretki to także element stroju dostępny w każdej sieciówce w rozsądnej cenie. Czarne jako podstawa i do tego np. szare w kratę. Idealne do białej koszuli. 

Długi ciepły sweter, najlepiej kaszmirowy, ale jest też mnóstwo opcji z bardzo dobrej jakości dzianin, które są miękkie i ciepłe. 

Marynarka. Lubię takie nieoczywiste, o ciekawym fasonie lub materiale. Polska marka RISK made in Warsaw ma takie w ofercie. Uszyte z miękkiej wygodnej bawełny leżą znakomicie i są wyjątkowo komfortowe w noszeniu. Mają też swoją nazwę „Open Office” i są w kilku opcjach kolorystycznych.  

Buty, tak jak wspominałam, upolowałam ostatnio w Zarze, ale można poszaleć bo oferta na rynku jest bardzo szeroka. Nawet w sieciowym sklepie znajdziecie dobrej jakości skórzane obuwie. 

You Might Also Like

1 Comment

  • Reply
    Natalia
    27 września 2017 at 02:11

    Tak wszędzie kuszą już tymi swetrami, a u mnie było dzisiaj 21°C 🙁
    Moja Mama zawsze ubierała się oryginalnie, również dlatego że sama sobie szyła ubrania. Niestety ja tego daru nie odziedziczyłam i biegnę na łatwiznę. ;)Chociaż zdecydowanie kieruję się tym, że musi mi się podobać a cena niech pozostanie milczeniem 😀 Moje ulubione zakładki na stronach sklepów to te „Basic”… Cóż. 😉

  • Leave a Reply