Joanna Parafianowicz

Dlaczego prawnik nie może bać się wystąpień na żywo?

Kojarzycie mem przedstawiający lekko podpitą kobietę, która mówi, że najbardziej boi się wódki z colą, bo po wódce z colą, to już niczego się nie boi? Otóż podobnie rzecz się ma z prawnikami, zwłaszcza procesualistami, którzy najbardziej powinni się bać wystąpień na żywo, bo po nich niczego już się bać nie będą. Serio.

Moja praca polega na chodzeniu do sądu (choć bardziej prawidłowe sformułowanie, to „stawanie przed sądem”) i muszę przyznać, że sala rozpraw to mój żywioł. Pamiętam, że zdenerwowanie odczuwałam tylko raz, tj. do momentu, w którym wywołana została sprawa, w której występowałam w charakterze substytuta. Z uwagi na to, że działo się to as soon as possible, tj. dokładnie pierwszego dnia po upływie pół roku aplikacji adwokackiej) lekka adrenalina była, fakt. Jednakże zniknęła jak ręką odjął w chwili przekroczenia progu sali. Nadal upieram się, że nie było to związane z przedmiotem sprawy, tj. stwierdzeniem nabycia spadku 🙂 lecz tym, że urodziłam się do tej pracy! Dlatego, jako osoba, która ma w tego typu sprawach pewne doświadczenie (choć wiele nauki jeszcze przede mną), chętnie podzielę się moimi spostrzeżeniami.

Na sali rozpraw każdy szczegół ma znaczenie

Nie wolno się zatem dekoncentrować, konieczne jest wyłapywanie niuansów, zwłaszcza wtedy, gdy słuchamy świadków. To od pełnomocnika bowiem w ogromnej mierze zależy, czy po wyjściu z sali klient będzie zadowolony, czy pośle nas gdzie raki zimują.

Warto rozmawiać

Zarówno ze świadkiem, bowiem przyjazny ton podczas zadawania pytań, działa kojąco zwłaszcza na te osoby, które powołane są przez stronę przeciwną, osłabiając jej czujność, jak i z Sądem, z którym po prostu nie wypada się wykłócać. Oczywiście bywają sytuacje kryzysowe, jednak warto pamiętać o zasadzie, którą przekazał mi niegdyś bardziej doświadczony adwokat: do Sądu zwracajmy się tak, jakby był to sąd, o którym marzymy, a nie ktoś, kogo nie szanujemy (choćby sam się o to starał!). To zawsze pomaga.

Konieczne jest planowanie

Jednak nie samej rozprawy lecz późniejszych obowiązków. Jeśli przed terminem sprawdzimy ile czasu Sąd przewidział na wokandzie na rozpoznanie sprawy, małe jest prawdopodobieństwo, że prosząc o odroczenie po kilku godzinach i powołując się na planowany czas (i późniejsze obowiązki zawodowe), Sąd spojrzy na nas nieprzychylnie.

Warto pamiętać, że sala sądowa nie jedyne miejsce, w którym prawnikowi przychodzi się wypowiadać

Wyliczać można wiele – konferencje, szkolenia, wykłady, a nawet – mój osobisty faworyt – wystąpienia w charakterze eksperta w mediach. O ile chodzi o gazetę, nie ma tu większych kontrowersji, bowiem zawsze możemy poprosić o autoryzację. Jednak radio, czy telewizja, w dodatku emisja na żywo, to jest żywioł! Osobiście bardzo lubię wypowiadać się w programach, które nie są nagrywane. W takiej formule, zwykle nie mam bowiem kłopotu z zebraniem myśli. W programie nagrywanym, ten problem pojawia się zawsze.

Istnieje teoria, którą jako przekazał mi mój patron (nie była to pierwsza rada, z którą się później nie zgodziłam), że przed wystąpieniem należy sobie opracować swoją wypowiedź i niezależnie od tego, jakie pytanie padnie, trzeba mówić to, co żeśmy zaplanowali. W ocenie wielu prawników bowiem dziennikarzom nie wolno ufać… Cóż, mam inne zdanie. Dobrze jest, rzecz jasna wiedzieć co się ma do powiedzenia, ale warto słuchać rozmówcy 🙂 Inaczej, będziemy mieli na antenie własny monodram, a wydawca programu chętnie skreśli nasze nazwisko z listy kontaktów. Rozmowa, wymiana myśli, interakcja – to jest to, co lubią widzowie i osoby odpowiedzialne za realizowanie programów.

Na koniec sprawa najważniejsza – należy mówić po polsku! Nawet najmądrzejszy człowiek posługujący się zrozumiałym jedynie branżowo językiem, nie zyska zainteresowania innych. Niezależnie od tego, czy rzecz dotyczyć by miała eksperckiej wypowiedzi, czy small talku podczas imprezy, magiczne słowa, które zjednują nam sympatię i uwagę, to proszę, dziękuję i przepraszam a nie jurysprudencja, ewaluacja, czy egzemplifikowanie elementów stanu faktycznego.

Naprawdę!

Jeśli zatem zadajecie sobie pytanie o to, czy adwokat może mieć w sobie strach przed publicznymi wystąpieniami, odpowiadam – może. Powinien jednak skrzętnie to ukrywać 🙂

 

Joanna Parafianowicz

 

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply
    Natalia
    27 września 2017 at 01:58

    Pani Joanno, a czy skok adrenaliny albo uczucie ucisku w żołądku mija z ilością wystąpień? Przyznam, że osobiście napędza mnie tego typu „wrażenie” podczas różnorakich prezentacji. 🙂

    • Reply
      admin
      27 września 2017 at 16:00

      Mija 🙂 Ale pojawiają się inne motywatory 🙂

    Leave a Reply