Anna Ples

Gdy ona jest w domu i „nic nie robi”, a on ją utrzymuje

Z ludźmi jest tak, że mało kiedy mogą zrozumieć, albo przynajmniej tolerować, schematy według, których żyją inni ludzie.

W ostatnim czasie nasunęła mi się refleksja związana z kobietami, których jedyną pracą, jest praca w domu. Och wait… jedyną? Pomijając już cały problem tego, że w ogóle nie powinna nas obchodzić niepisana umowa dotycząca tego, jak będzie żyła dwójka osób posiadających pełną zdolność do czynności prawnych, to czy na pewno powinnyśmy wytykać palcami inną kobietę, która zajmuje się domem i której „żywicielem” jest mężczyzna?

Praca w domu jest bardzo ciężkim zajęciem. I nie jest to czynność hańbiąca. Codzienne robienie śniadań, obiadów, kolacji, pranie, sprzątanie, gotowanie, wychowywanie dzieci są pełnowartościowym ekwiwalentem pracy zarobkowej. Jak zatem niektórzy ludzie mają odwagę powiedzieć, że „ona nic nie robi”, podczas gdy „on na nią pracuje”?

W takich sytuacjach należy pamiętać także o kwestiach prawnych, to jest konsekwencjach wynikających z Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, a ścisłej z ustroju wspólności majątkowej i o orzecznictwie sądów które na szczęście dostrzega fakt, że praca w domu to też praca, o czym każdy z nas powinien pamiętać. Cóż, a  jeżeli nawet „ona” faktycznie nie robi za gosposie na pełen etat, tylko leży i pachnie…to znaczy to tylko tyle, że obu stronom to odpowiada. Nam nie musi.

Anna Ples

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply