Joanna Parafianowicz

Podwójny kochanek

Moja decyzja o pójściu do kina na „Podwójnego kochanka” była poprzedzona lekturą opisu fabuły oraz kilku entuzjastycznych recenzji. Lubię filmy o zawiłościach ludzkiej psychiki, a stwierdzenie, że produkcja przypomina dzieła Polańskiego, działa na mnie jak magnes.

Najnowszy film Françoisa Ozona, jak zaś zapewniają producenci, to perfekcyjnie zrealizowany zmysłowy thriller, którym twórca „Basenu”, „Młodej i pięknej” oraz „5×2″ powraca w szczytowej formie i podejmuje przewrotną grę z widzem. Krytycy porównują najnowszy film reżysera do wczesnych filmów Romana Polańskiego, takich jak „Dziecko Rosemary” czy „Wstręt”, zaś sam film jest ekranizacją kryminalnej powieści „Lives of the Twins” Joyce Carol Oates (pod pseudonimem Rosamond Smith).

Jeśli chodzi o fabułę – młoda Chloé, cierpiąca na chroniczne bóle brzucha, zakochuje się w swoim terapeucie, ze wzajemnością z resztą, co powoduje przerwanie leczenia. Kiedy para od dłuższego czasu mieszka już razem, bohaterka zaczyna podejrzewać, że partner ma przed nią tajemnice. Stara się dociec – jakie. I zdaje się, że tu następuje zwrot akcji, a widz powinien zacząć się porządnie bać. Dziewczyna spotyka na swojej drodze brata bliźniaka ukochanego (także psychiatrę, lecz preferującego odmienne metody leczenia) i rozpoczyna z nim romans.

Jest dużo seksu, jeszcze więcej seksu i gdyby ktoś czuł niedosyt, jest też seks. Głównie z kochankiem. Bohaterka nie umie wybrać między mężczyznami. I tak dalej i tak dalej.

Jakie mam wrażenia po obejrzeniu filmu? Po pierwsze, wszelkie porównania do dzieł (!) Polańskiego mają się, w moim odczuciu, do rzeczywistości mniej więcej tak, jak stwierdzenie, że tostowe pieczywo pszenne smakuje niemal tak samo jak chleb robiony na zakwasie. Niestety – tosty nie smakują tak samo, choć pod pewnym kątem, pięknie wyglądają. I film także pięknie wygląda. Piękni ludzie, piękne kadry, piękne wnętrza (cudowne wręcz), piękny kot. Po drugie, film jest nudny. Nigdy wcześniej nie miałam ochoty wyjść w trakcie, a tym razem nie zrobiłam tego wyłącznie z oszczędności.

Zadziwiające, że choć temu filmowi nie brakuje niczego, aby był świetny – dobra fabuła, doskonale zagrane postaci, niestety nie zachwyca. Być może dlatego, że od produkcji porównywalnej przez krytyków do klasyków kina, oczekiwałam więcej. Polecam zatem, ale z uwagi na aktorów i fantastycznie urządzony gabinet jednego z bohaterów. Jeśli jednak oczekujecie odrobiny nieprzewidywalnej tajemniczości i nuty szaleństwa, to obyście odnaleźli go w erotycznych scenach. Raczej, nigdzie więcej.

 

Joanna Parafianowicz

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply