Katarzyna Dobrowolska

Rzecz o słabej i silnej woli

Człowiek jest kłębkiem pragnień. Pożąda tego, tamtego i jeszcze czegoś innego. Jednakże świat jest tak ułożony, że prawie nigdy nie można zaspokoić jednego pragnienia, nie rezygnując z innych pokus (Henry Hazlitt)

Silna wola nie jest darem od losu, czymś, co otrzymujemy w genach, przy narodzinach. O ludziach sukcesu zwykło się mawiać, że charakteryzują się konsekwencją, samozaparciem, dużą motywacją. Powoduje to błędne przekonanie, że osiąganie wyznaczonych celów jest kwestią charakteru, cech przyrodzonych. Tymczasem silna wola to pewnego rodzaju właściwość osobowości, umiejętność, która pozwala nam utrzymać samodyscyplinę.

Należy sobie zatem postawić pytanie, na ile osiąganie sukcesu jest wynikiem silnej woli, a na ile zdolnością podejmowania odpowiednich decyzji?

Według Henry’ego Hazlitt’a – amerykańskiego dziennikarza, ekonomisty, filozofa: Siłę woli można więc zdefiniować jako umiejętność wizualizacji odległego od nas celu – wizualizacji tak wyraźnej  i zdeterminowanej, że wszelkie potrzeby czy zachcianki, które mogłyby z tym celem kolidować, nie są w stanie go wyprzeć.

Podstawowa różnica między osobami o słabej i silnej woli tkwi w sposobie, w jaki traktują swoje cele. Osoby identyfikujące się z własnymi dążeniami cechuje większa wytrwałość i mniejsza podatność na presję otoczenia. W społeczeństwie panuje bowiem mylne przeświadczenie, że warunkiem zwycięstwa jest silna wola rozumiana jako talent, predyspozycja, istny „dar z nieba”. Idąc tym tropem – albo ja masz, albo nie. Napędza to błędne koło utrwalania niewłaściwych nawyków, bowiem wychodzimy z założenia, że każde niezrealizowane postanowienie stanowi o naszej słabości. Zdolność podejmowania kolejnych wyzwań jest natomiast coraz niższa co skutkuje spadkiem samooceny.

Tymczasem  silna wola to kwestia odpowiednich wyborów, stawiania sobie odpowiednich priorytetów – nie można jednocześnie mieć ciastka i zjeść ciastka. Zatem każda nasza zachcianka ma swoją cenę. Przywołując słowa cytowanego wcześniej Henry’ego Hazlitt’a: Ceną ciastka jest dolar; ceną tego, że dolar zostaje w kieszeni, jest powstrzymanie się od zjedzenia ciastka.

Powyższe wskazuje, że osoby o „słabej silnej woli” wykonują po prostu narzucone im zadania. Do osiągnięcia celu konieczna jest natomiast silna identyfikacja z nim, utożsamianie się z planem i dostrzeganie korzyści z jego realizacji.

W starciu z rzeczywistością przegrywa wiele naszych ambicji, rezygnujemy z naszych marzeń i zamiarów. W Sylwestra postanawiamy zmienić swoje życie. Całe. Natychmiast. Kupujemy karnet
na siłownię i chodzimy dwa tygodnie. Przechodzimy na dietę i po tygodniu jedzenia jogurtu bez tłuszczu i puddingu chia rozmyślamy o sensie życia nad porcją tiramisu i cafe latte z bitą śmietaną. Snujemy plany o lepszej organizacji, spędzaniu czasu na świeżym powietrzu, co zazwyczaj kończy się wraz z nadejściem jesieni i deszczową pogodą. Brak silnej woli stanowi jedną z podstawowych wymówek, wspomagających pozostanie w strefie komfortu i zachowanie postawy biernej.

Zawsze należy przyglądać się naszym zamierzeniom z perspektywy własnych potrzeb, a nie dążeń przyjętych w społeczeństwie, ogólnie akceptowalnych norm. Innymi słowy – zdecydujmy się na przemianę jedynie dla siebie.

Nadzwyczaj często decydujemy się na zmiany nie przez wzgląd na nasze potrzeby, a jedynie przez presję otoczenia. Walczymy o piękną sylwetkę, żeby bosko prezentować się na plaży, w stroju kąpielowym, a gdy tylko kończy się sezon bikini stajemy się stałymi bywalcami budki z kebabami. Trochę egzotycznego jedzenia od czasu do czasu nie zaszkodzi, jednak szybko zamiast radości i sukcesu czujemy silny bark motywacji.

Pierwszym krokiem do sukcesu jest zatem identyfikacja z celem, wewnętrzne poczucie, że właśnie tego pragniemy. Wówczas istnieją większe szanse, że wytrwamy w silnym postanowieniu zmiany na lepsze. Cudzego celu nie jesteśmy w stanie wizualizować sobie na tyle przekonująco, aby przysłonił nam zachcianki i zwalczył wygodnictwo. Najważniejsze jest mieć świadomość słuszności podejmowanych decyzji.

Równie ważna jest jednak umiejętność odwracania uwagi od rzeczy niechcianych, pomijania wszystkiego, co odciąga od realizacji priorytetów i dalekosiężnych planów. Osobom na diecie
nie rekomenduję zatem spędzania czasu w cukierniach z nosem przyklejonym do witryny z czekoladkami. Przynajmniej na początku drogi do realizacji założeń, gdy silna wola nie jest jeszcze wytrenowana.

Przejść wypada do ostatniego elementu – treningu naszej woli. Również w tej dziedzinie praktyka czyni mistrza, a silną wolę możemy wyćwiczyć jak bicepsy na siłowni. Nagradzajmy się, wybaczajmy sobie porażki i nie dajmy za wygraną. W końcu to nasze życie ma zmienić się na lepsze!

You Might Also Like

1 Comment

  • Reply
    Zatorio
    27 września 2017 at 19:41

    Mam wielką słabość do Autorki! Nie chcę z tym walczyć

  • Leave a Reply