Anna Ples

Jesteś wykształcona i mądra, po co Ci strona na której piszesz o ubraniach i innych bzdetach?

„Jesteś wykształcona i mądra, po co Ci strona na której piszesz o ubraniach i innych bzdetach?” – słyszę ostatnio na każdym kroku.

Co więcej, takie komentarze dostaje głównie od kobiet, prawniczek. Myślałam, będąc jeszcze nastolatką, że mając gruntowne wykształcenie, będąc oczytaną i wygadaną kobietą, która zwiedziła kawałek świata i ciężko sama zapracowała na swoją wiedzę (przy umożliwieniu mi tego przez moją Mamę, która wychowywała mnie sama), nie będę musiała na każdym kroku udowadniać swojej wartości. Tłumaczyć zarówno mężczyznom jak i innym kobietom, że tak, owszem przeczytałam w życiu sporo, ale oprócz tego istotnym problemem w moim życiu jest to, czy wybrać lakier milky strawberry czy totalnego nudziaka, czy założyć szpilki 10 czy 12 cm, czy gromadzić jakiś kapitał czy wydać wszystko na kolejną bransoletkę Mokobelle i płakać, że znowu nie mam pieniędzy.

I nie widzę w tym nic złego. Ale społeczeństwo widzi.

Społeczeństwo uważa, że nie powinnam interesować się takimi powierzchownymi rzeczami i tracić tych 5 minut na napisanie jakich kosmetyków używałam w tym miesiącu pod prysznicem, bo przecież jestem MĄDRA. Przerażajace jest to, że z jednej strony, chcemy uwolnić się z klatek, nie myśleć co nam wypada, wspierać inne kobiety, a z drugiej piętnujemy każde najmniejsze zachowanie, które nie leży w naszej sferze komfortu, wychowujemy córki na kobiety, które gdyby wydarzyła się najgorsza tragedia jaką jest zgwałcenie, pewnie dałyby sobie wmówić, że ich sukienka była za krótka.

Z jednej strony nazywamy siebie feministkami, z drugiej albo nam nie odpowiada, że kobieta jest kurą domową albo nam nie odpowiada, że jest karierowiczką bez rodziny. Poniżamy, wyśmiewamy, obgadujemy, jednocześnie same nie godząc się żeby tak wyglądała rzeczywistość. Jest to zjawisko, które powoduje u mnie ogromny dysonans poznawczy i nazywa się chyba… hipokryzją.

Ja, Anna Ples, prawnik, administratywista, kryminalistyk, absolwentka studiów podyplomowych prawa dowodowego, z ogromną biblioteczką, z własnymi publikacjami, kocham ubrania, buty, szampony, kosmetyki, różowe dodatki do domu, lubię też poleniuchować, lubię instagrama i równocześnie, lubię bycie feministką, która zawsze wyciągnię rękę do innej kobiety. Nie jestem jednak hipokrytką. Chcę żeby każda dziewczynka, dziewczyna i kobieta wiedziała, że może być mądrą, wyuzdaną, wygadaną, ubraną w dres, ubraną w szpilki, zainteresowaną gotowaniem, zainteresowaną wędkowaniem, seksowną, oziębłą, pomalowaną, nieumalowaną, grubą, chudą, wysportowaną, może być po prostu sobą i nie przejmować się czy jej coś przystoi czy nie.

 

Anna Ples

You Might Also Like

13 komentarzy

  • Reply
    Aga.Ta
    28 września 2017 at 15:26

    Słowem w sedno! Bądźmy, kim chcemy. Po prostu 🙂

  • Reply
    ZH
    28 września 2017 at 15:46

    Ostatnio będąc na zakupach z koleżanką usłyszałam: „ po co Ci podarte spodnie? Studiujesz prawo, to zobowiązuje, nawet na imprezie czy w pubie.” Ogromnie się cieszę, ze powstała właśnie taka strona, ze próbujecie walczyć ze schematami i stereotypami! Jak narazie to mój ulubiony, Wasz artykuł. Jesteście Wielkie.

  • Reply
    Karolina
    28 września 2017 at 17:28

    Zgadzam sie z tym w 100%! Bo według społeczeństwa wychodzi na to, że kobieta prawnik ma sie interesować tylko prawem. Nie zapominajmy o tym, że przede wszystkim jesteśmy kobietami. W pracy i owszem bądźmy profesjonalne i zajmujmy sie tym co do nas należy ale przecież poza nią jesteśmy takie same jak inne kobiety, które lubią ładną biżuterię, kosmetyki czy nowa pare butów w szafie. Kobieta mądra to także kobieta zadbana! I nie ma nic złego w tym, ze piszemy czy rozmawiamy o kosmetykach bo sprawia nam to przyjemność. Nie można 24h/dobę zajmować sie tylko prawem. Kiedyś musi być chwila tylko dla nas, kobiet 😉 takich artykulów powinno być więcej Dziewczyny! Pokazuje to, że kobieta prawnik to normalna kobieta, dziewczyna, matka czy kochanka! Oby tak dalej!

  • Reply
    Emilia Chmura
    28 września 2017 at 17:52

    Świetny tekst! Trafiłam do Ciebie przypadkiem, ale już teraz wiem, że zostanę na dłużej. Trzymam za Ciebie kciuki! 🙂

  • Reply
    Anna
    28 września 2017 at 18:59

    Nasuwa się inne pytanie- to kto „ma prawo” pisać o kosmetykach i ubraniach, nie narażając się na krytykę? Te niewykształcone czy mniej inteligentne? W jakim świetle stawiają takie komentarze kobiety, które właśnie o nowych kosmetykach piszą? Stereotypy, myślenie szablonami, ograniczona tolerancja- wszystko to strasznie smutne.

  • Reply
    Karolina
    28 września 2017 at 21:37

    Trafiłam tu przypadkowo, przeglądając fb (właśnie jestem na etapie przygotowywania się do egzaminu wstępnego – już w tą sobotę -.- więc przeglądanie fb, pudelków, instagramów itp. obywa się ostatnio z większym natężeniem) i jak pisał ktoś wyżej, też chętnie zostanę na dłużej. Głos rozsądku i normalności w tym prawniczym światku. Sama w pewnym momencie dałam się złapać w to, że może bluza czy potargane spodnie czy dresy są niekoniecznie dla mnie – studentki prawa…., ale na szczęście dość szybko poszłam po rozum do głowy. 😀 a oglądanie na instgramie i yt filmków i zdjęć o makijażach, zdjęć czy filmików ze zwierzętami albo słodkimi dodatkami do domu to mój konik 😀

    • Reply
      Anna Ples
      29 września 2017 at 10:10

      Bardzo dziękuje w imieniu swoim i całego zespołu za takie miłe głosy !!

  • Reply
    Mar-ika
    29 września 2017 at 13:25

    Słowem w sedno. To, że jesteś mądra, wykształcona, coś tam wiesz nagle sprawia, że nie wolno Ci lubić kosmetyków, bo to takie głupie. Nie wolno Ci czytać kryminałów, bo to głupie i bez wartości. Nie wolno Ci lubić makijażu, bo to pierdoła. Według naszego społeczeństwa możesz być albo mądra albo pusta. Nie ma szarości, stanów pośrednich, podziału życia na biznesowe i domowe.

  • Reply
    Nikola
    20 listopada 2017 at 20:16

    Świetny wpis! Też się z podobnymi opiniami spotkałam, więc cieszę się, że poruszyłaś ten temat! Tylko tak dalej

  • Reply
    Marlena
    20 listopada 2017 at 22:25

    W pełni zgadzam się z treścią artykułu – sfera „kobieca” bardzo często bywa infantylizowana i trywializowana, stawiana jest w opozycji do „poważnego” świata. Ja nie jestem fanką lakierów do paznokci i nie szaleję na punkcie torebek (przez co wiem, że stereotypy mogą działać także w odwrotną stronę), rozumiem jednak, że są kobiety, które to kochają i w tym nasza siła – niech każdy robi to, co sprawia mu radość.
    W artykule zwróciłam jednak uwagę także na coś innego – pisząc o sobie jako o feministce pisze pani jednocześnie „prawnik, administratywista, kryminalistyk”. Czy wybór rodzaju męskiego jest tutaj zabiegiem celowym? Dlaczego nie posłużyła się Pani rodzajem żeńskim, który w tym wypadku nie wpływa na znaczenie?
    Pozdrawiam 🙂

  • Reply
    asia
    21 listopada 2017 at 00:06

    Jak ja nie lubię określeń „słowem w sedno/punkt”.To taki zużyty ostatnio zwrot.Blee

  • Reply
    Eveline Bison
    21 listopada 2017 at 09:05

    Amen! Podpisuję się pod każdym słowem:)

  • Reply
    Paula
    6 stycznia 2018 at 20:18

    Podpisuję się pod testem – w samo sedno. Studiuję prawo, mam plany dot. dalszej kariery zawodowej, a jednocześnie zastanawiam się nad założeniem bloga modowego w ramach pasji. Pozdrawiam!

  • Leave a Reply