Joanna Parafianowicz

7 filmów, dzięki którym zakochacie się w Italii

La dolce vita

Kultowy film fabularny z 1960 roku w reżyserii Federica Felliniego, opowiadający o tygodniu z życia pewnego dziennikarza plotkarskiej gazety o imieniu Marcello (Mastroianni), playboyu i zblazowanym cyniku, dla którego życie to prześlizgiwanie się pomiędzy jedną, a drugą jego słodyczą (przy czym nie chodzi tu wyłącznie o kobiety). Na czym skupia się Marcello? Na sobie. Dlatego można śmiało powiedzieć, że osią scenariusza jest narcyzm głównego bohatera. Choć wykonywany zawód nie jest szczytem jego marzeń, ceni go mogąc spotykać zamożnych ludzi. Marcello właściwie nie pracuje, lecz bawi się, flirtuje, romansuje, przebywa w pięknych wnętrzach pośród pięknych ludzi. Brzmi pięknie? Być może. Ale sensu życia w tym nie odnajdziemy ani my, ani sam bohater. Jego dolce vita to bowiem ułuda i fantazja o życiu jakiego nie ma, metafora pragnienia zapełniającego rozmaite braki.

Dla każdego z nas dolce vita to coś innego, dla jednych zamożność, dla innych rozpoznawalność, dla jeszcze innych rodzina. Każdy z nas fantazjuje inaczej. Film, mimo upływu lat, nie stracił nic ze swojej aktualności.

La vita è bella 

Tak, nawet wtedy, gdy dzieją się w nim najstraszniejsze rzeczy. Jeśli jeszcze nie oglądaliście filmu w reżyserii Roberto Benigni’ego pod tym tytułem, to nadróbcie braki jak najprędzej. Dlaczego? Bo po mistrzowsku pokazuje on, że w najbardziej okrutnych okolicznościach jest miejsce na uśmiech, człowieczeństwo, troskę o najbliższych oraz, że o życie trzeba walczyć. Zamknięty w obozie koncentracyjnym Guido próbuje przekonać swojego syna, że okrutna rzeczywistość jest jedynie formą zabawy dla dorosłych. Nie odbiegnę istotnie o prawdy stwierdzając, że jest to śmieszny film o holocauście… Wzruszający, piękny, nie pozostawiający widza obojętnym.

Złodzieje rowerów

Film opowiada historię Antonia Ricciego z Val Melaina (Rzym), bezrobotnego Włocha z czasów depresji gospodarczej tuż po II wojnie światowej. Ma on na utrzymaniu żonę i dwójkę dzieci, rozpaczliwie potrzebuje pracy i pieniędzy. Gdy w końcu dostaje dobrą pracę przy rozklejaniu plakatów, jego radość zakłóca warunek, że musi mieć własny rower do przemieszczania się. Jego żona Maria zastawia domowe prześcieradła, by z kolei wykupić jego rower z lombardu.

Niestety, wkrótce po rozpoczęciu pracy przez Antonia jego rower zostaje mu ukradziony spod nosa przez młodego bezczelnego złodzieja, gdy zajęty jest plakatowaniem. Policja nie daje mu wielkich nadziei na odzyskanie roweru. Antonio z synkiem Brunem i dzielnicowym „donem” odwiedzają podejrzany bazar części, jednak długotrwałe poszukiwania nie przynoszą rezultatu. Potem ojciec i syn muszą radzić sobie sami. Raz dostrzegają złodzieja, gdy rozmawia z żebrakiem, jednak pierwszy znika, a drugi milczy jak grób. Antonio wobec widma głodu odwiedza nawet wyśmiewaną przez siebie wcześniej wróżkę i pyta o losy pojazdu. Ta odpowiada: „Znajdziesz rower szybko albo wcale”. I rzeczywiście, kiedy wychodzi z jej domu, natyka się na złodziejaszka, którego poszukiwał.

Złodziej ucieka do swojej ubogiej dzielnicy, ukrywa się w domu publicznym, w końcu schwytany przez Antonia na ulicy zaprzecza oskarżeniom i udaje atak padaczki, co powoduje wrogość zebranego tłumu wobec intruza. Wezwany przez Bruna policjant tłumaczy Antoniowi, że ten nie ma dowodów, jego świadectwo nie wystarcza, poza tym sąsiedzi chłopaka są gotowi dostarczyć mu fałszywe alibi. Antonio musi opuścić agresywnie już teraz nastawioną do niego okolicę. W końcu zdesperowany bohater postanawia sam ukraść rower, jednak zostaje natychmiast schwytany przez czujnych tym razem obywateli. Upokarzają go, policzkują na oczach syna i prowadzą na policję, jednak właściciel roweru, widząc smutek dziecka, postanawia w końcu nie zgłaszać kradzieży. W ostatniej scenie zapłakani ojciec i syn, trzymając się za ręce, idą w anonimowym tłumie.

La strada 

Film fabularny z 1954 w reżyserii Federico Felliniego, przez krytykę określany zgodnie jako jedno z arcydzieł tego reżysera, doniosłe w historii sztuki filmowe. Fabuła osnuta jest wokół motywu drogi, a większość zdjęć zrealizowano w plenerze. Film stanowi odrealnioną, poetycką historię o uczuciach i braku umiejętności ich wyrażania, o odpowiedzialności za drugiego człowieka oraz o cierpieniu, osadzoną w realiach powojennych Włoch – ma wymiar gatunkowy paraboli o potrzebie miłości. Para głównych bohaterów to wrażliwa i lekko upośledzona umysłowo dziewczyna Gelsomina, podróżująca z prymitywnym i brutalnym cyrkowym siłaczem Zampano, dającym przedstawienia w różnych miasteczkach. Mimo doznawanych od niego upokorzeń, Gelsomina kocha go. Jest jednak mało pomocna w pracy, zamknięta we własnym świecie. Zampano porzuca ją. Po latach, usłyszawszy jej ulubioną melodię (którą nuci kobieta, kojarząca Gelsominę i mówiąca, że tamta zmarła jakiś czas temu), Zampano uświadomi sobie, że także ją kochał. W finalnej scenie kamera, zwrócona w dół, ukazuje go płaczącego nocą nad brzegiem morza.

W rolach głównych wystąpili Anthony Quinn i brawurowa aktorsko (w ocenach filmoznawców) Giulietta Masina (żona reżysera). Wysmakowane plastycznie czarno-białe zdjęcia (zwłaszcza nieco odrealnione pejzaże), pełna emocji muzyka zaprzyjaźnionego z Fellinim Nino Roty (z przejmującym, lirycznie, ujętym „motywem Gelsominy”) zbliżają styl filmu do realizmu magicznego, czyniąc tę historię przypowieścią, osnutą fabularnie wokół toposu wędrówki.

Film z 1963 w reżyserii Federico Felliniego, z Marcello Mastroiannim w roli głównej. Często uważany za jeden z najlepszych, najbardziej inspirujących i wpływowych filmów w historii kina europejskiego i światowego. Reżyser Guido musi nakręcić dziewiąty film w swojej karierze. Brakuje mu pomysłów, analizuje swoje życie, dzieciństwo, kobiety. Chciałby powiedzieć wszystko, a nie ma już nic do powiedzenia. A kiedy artysta nie ma nic do powiedzenia, może jeszcze zawsze opowiedzieć, dlaczego nie ma nic do powiedzenia. Film rozpoczyna się sceną symboliczną. Reżyser Guido jest uwięziony we własnym samochodzie, który stoi w ulicznym korku. Nie może otworzyć drzwi, ani uchylić szyby. Jego położenie staje się coraz bardziej krytyczne – dusi się na oczach otaczających go, lecz absolutnie obojętnych ludzi z innych samochodów. W ostatniej chwili przebija dach swego wozu, ucieka, wznosi się ponad wszystko, ulatuje w dal. Fabuły właściwie nie ma. Bohater zobowiązał się nakręcić kolejny film. Producenci czekają, puszczono już w ruch ogromną machinę wytwórni, zbudowano gigantyczną dekorację, zaangażowano aktorów, ustalono ostateczny termin rozpoczęcia zdjęć, wszyscy czekają. Tymczasem reżyser nie ma jeszcze nawet cienia pomysłu. Rzeczywistość przeplata się tu z marzeniami, ze wspomnieniami z dzieciństwa, z wizjami fragmentów przyszłego filmu.

Malèna

Film o młodym chłopcu, który jest zafascynowany piękną kobietą. W tym filmie, wyreżyserowanym przez Giuseppe Tornatore magiczne jest wszytko od nastroju, przez muzykę skomponowaną przez Ennio Morricone po głównych bohaterów – Malenę (w tej roli nieziemsko piękna Monica Bellucci) i Renato (Giuseppe Sulfaro i krajobrazy Sycylii.

Io ballo da sola (Ukryte pragnienia)

Fantastyczna Liv Tyler i magiczna Toskania to duet, który gwarantuje świetnie spędzone chwile. Wyreżyserowany przez Bernardo Bertolucci’ego pokazuje idealną krainę o pięknych wzgórzach, kamiennych budynkach, doskonałej kuchni. Oglądając film widz niemal czuje aromat oliwek i chce dotknąć bujnych cyprysów. Fabuła: młoda Amerykanka przyjeżdża do Toskanii w poszukiwaniu  wiedzy o swojej matce. Spotyka jednak rodzinę indywidualistów o artystycznych duszach. Skoro rzecz dzieje się w Italii, to wieczory spędzane są na długich rozmowach przy winie. Wszystko to kształtuje dziewczynę. Fantastyczny film o miłości i przyjaźni, młodości i starzeniu się. Aż się chce złapać walizkę, zapakować kilka rzeczy i wyruszyć w podróż.

 

Joanna Parafianowicz

 

 

[niektóre fragmenty opisów pochodzą z Wikipedii; kadr z filmu Malena: FluentU]

 

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply
    Aleksandra
    1 października 2017 at 21:10

    Zabrakło mi w tym zestawieniu mojego ulubionego włoskiego filmu, a mianowicie „Cinema Paradiso”. To właśnie po obejrzeniu tego filmu zakochałam się we Włoszech i zaczęłam uczyć się języka włoskiego. Nie wspomnę o fenomenalnej muzyce Ennio Morricone.

  • Reply
    Marzena
    29 grudnia 2017 at 14:07

    Brakuje „Pod słońcem Toskanii”! Przez ten film ja zakochałam się we Włoszech 🙂

  • Leave a Reply