Katarzyna Dobrowolska

Słodka historia

Cukier – związek chemiczny (węglowodan), od dawna oskarżany o powodowanie otyłości, próchnicy, wywoływanie chorób metabolicznych, nowotworów czy cukrzycy. I wtedy wchodzi On, cały na biało – słodzik. Czy chemicy mają sposoby, by osłodzić nasze życie?

W 1879 roku pewien chemik z John Hopkins University w USA – Constantin Fahlberg, podczas badań nad smołą pogazową przypadkiem polizał swoja rękę i ze zdziwieniem stwierdził, że powstała substancja ma słodki smak. Tak została odkryta sacharyna (E 954). Jako córka chemika słyszałam tę opowieść za każdym razem, gdy kupowałam gumę do żucia, dlatego dzielę się nią z szerszym gronem odbiorców.

Odkryta w XIX wieku sacharyna nie zdobyła popularności. Wprawdzie ten organiczny związek chemiczny jest 300 do 500 razy słodszy od sacharozy, jednak metaliczny, gorzki posmak skutecznie odstraszał wielbicieli słodyczy. Obecnie stosuje się ją w mieszankach z cyklaminianami oraz aminokwasami, co niweluje wady sacharyny, przy zachowaniu jej zalet – nie powoduje próchnicy i nie jest trawiona przez organizm człowieka.

Dalej podaję, że w 1937 roku inny chemik odłożył papierosa na blat stołu, a gdy znowu podniósł go do ust poczuł słodki smak. Tak został odkryty cyklaminian sodu (E 952), czyli substancja słodząca 30 razy słodsza od cukru. Cyklaminian nie ma gorzkiego posmaku i zawładnął światem w latach 60 XX wieku. Ta słodka historia nie ma jednak bajkowego zakończenia, bo już w 1970 roku w USA zakazano stosowania cyklaminianu sodu w związku z pojawieniem się badań łączących ten związek organiczny z powstawaniem nowotworów.

W Unii Europejskiej uznano, że brak jest jednoznacznych, przekonujących dowodów na rakotwórcze działanie cyklaminianu sodu. Podczas prowadzonych eksperymentów na zwierzętach podawano im duże dawki słodzików – cyklaminianu oraz aspartamu. Wykorzystywane do badań zwierzęta często chorowały na nowotwory, jednak wyniki eksperymentu nie zostały potwierdzone na ludziach. Uznano zatem, że przy zachowaniu odpowiedniej dawki spożycia określanej jako ADI, słodziki nie stanowią zagrożenia.

Można jednak z łatwością zauważyć, że przeciętny człowiek nie ma wiedzy na temat dziennych, dopuszczalnych dawek słodziku i może dojść do jego nadużycia. Substancje słodzące dodawane są do gum do żucia, napojów – w tym również tych dla dzieci, jogurtów oraz innych produktów serii light. Te artykuły zawierają często po kilka rodzajów słodzików, których dzienne spożycie może ocierać się o niebezpieczne normy. Z tego powodu wielu dietetyków nie zaleca stosowania produktów bez cukru, rekomendując odstawienie substancji słodzących dopuszczonych do użytku w Polsce.

Co ciekawe, początkowo pochodzące ze stewii glikozydy początkowo również uważane były za rakotwórcze. Stewia została dopuszczona do użytku dopiero niedawno. Wobec ciągłych kontrowersji w zakresie jej szkodliwego oddziaływania, warto z rozwagą kierować swoimi nawykami żywieniowymi.

Aktualnie powyższych kontrowersji nie budzą słodziki półsyntetyczne – ksylitol, sorbitol, erytrytol czy mannitol. Są to alkohole wielowodorotlenowe, czyli poliole. Nie są znane toksyczne właściwości tych substancji, jednak przyjmuje się, że dzienne spożycie powinno się mieścić w 15-50 g. Przekroczenie zalecanej dawki może się bowiem skończyć rozstrojem żołądka.

Związki syntetycznych słodzików z nowotworami to wciąż dyskusyjna sprawa. Kolejne eksperymenty prowadzą do wniosku, że wbrew powszechnemu mniemaniu substancje słodzące nie pomagają ograniczyć uzależnienia od słodkiego smaku. Wśród prowadzonych badań można znaleźć wręcz takie, które wskazują na wzrost poziomu glukozy we krwi u osób stosujących słodziki. Ponadto, badania przeprowadzone na myszach przez naukowców z Massachusetts General Hospital w Bostonie sugerują, że słodziki zakłócają rozwój mikroflory jelitowej. Niektóre badania obserwacyjne pokazują, że osoby stosujące słodziki przybierają na wadze. To jednak wciąż zbyt mało, by doprowadzić do zmiany ogólnej rekomendacji, według której słodziki są bezpieczne i zalecane osobom z rozpoznaną nadwagą i otyłością, szczególnie w sytuacji występowania zaburzeń gospodarki węglowodanowej.

Konieczne jest jednak zwrócenie uwagi na ważną kwestię. Pomijając wskazane powyżej polemiki w zakresie (nie)bezpiecznych związków chemicznych, ważne jest to, że słodziki nie rozwiązują problemu uzależnienia od słodkiego smaku. Może zamiast próbować zastąpić substancjami słodzącymi prawdziwą słodycz, lepiej podjąć się zmiany nawyków i odwyknąć się od tego smaku?

Proponuję pierwsze próby podjąć od poniedziałku, tymczasem w niedzielę możemy sobie jeszcze pozwolić sobie na chwilę słodkiego zapomnienia.

Katarzyna Dobrowolska

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply