Joanna Parafianowicz

Adwokat na L4

Adwokat na zwolnieniu lekarskim, zamykający kancelarię i leżący z termoforem w łóżku to zjawisko, które co do istoty przypomina fenomen UFO – są tacy, którzy je widzieli, ale nie ma na to wystarczających dowodów.

Wolny zawód i możliwość nieskrępowanego niczym, poza rozsądkiem, doboru klientów i spraw, świadomość, że jesteśmy panami własnego losu i w dowolnej chwili możemy przeprowadzić się do innego miasta jest niestety niczym w porównaniu z okresowymi przeziębieniami lub poważnym schorzeniem, do których czy mi się to podoba czy nie, z uwagi na podejście RACJONALNEGO USTAWODAWCY – należy zaliczyć ciążę i okres urlopu macierzyńskiego.

W pierwszym przypadku – większość adwokatów, czy radców praktykujących we własnych kancelariach wyuczyła się zaciskać zęby i iść do pracy – łykając na sądowych korytarzach leki przeciwzapalne i przeciwgorączkowe, ewentualnie antybiotyki. Do perfekcji opanowaliśmy sztukę modulowania głosu umożliwiającą zrozumiałe mówienie z nosem pełnym kataru i gardłem owocującym anginą. W drugim jednakże, nie jest tak łatwo. Przedziwne zabiegi w okresie spodziewanej ciąży lub w pierwszych dniach od jej wykrycia – zmierzające do „napompowania” przychodów po to, aby w późniejszym czasie zapewnić sobie pozwalające na przetrwanie świadczenia z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, choć Urzędy Skarbowe nazwałyby, mimo braku ustawowej definicji – patologią, to codzienna i niestety szara rzeczywistość polskich przedsiębiorców, którzy mieli niejako pecha urodzić się kobietami.

Zastanawiam się, czy na serio nie można tego w jakikolwiek cywilizowany sposób uregulować? Czy państwo, które dudni o tym, że rodzina to podstawowa komórka społeczna nie ma narzędzi i pomysłu jak to zrobić, aby kobiety w ciąży nie musiały opróżniać świnki skarbonki do dna (o ile w ogóle ją mają), albo wisieć na ramieniu partnera (o ile także jego mają!), aby przeżyć? Czy kraj, którego gospodarka opiera się w znacznej mierze na pracy prywatnych przedsiębiorców nie może w swej mądrości wykoncypować rozwiązania pozwalającego im na to, aby nie musieli pracować rozsiewając zarazki? Nie chodzi przecież o utrzymywanie ludzi przez całe lata, lecz o pomocną dłoń w trudniejszym momencie, który każdemu może się przytrafić!

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply
    Xoxo
    5 października 2017 at 15:21

    TENKRAJ to w dużej mierze biurokratyczna patologia, gdzie na każdym kroku nie szanuje się ludzi. Aplikantom adwokackim „można nie płacić”, a lekarze rezydenci w tym samym wieku płaczą, że mają 2200 netto na rękę. Coraz bardziej mi się nic nie chce, a adwokatura zbrzydła mi dzisiaj cna.

  • Reply
    Anonim
    5 października 2017 at 17:20

    Prowadzę jednoosobową kancelarię, nie mam aplikantów, pracowników. Aktualnie jestem w 7 miesiącu cíąży. Niestety sprawy się skomplikowały bo mam nadciśnienie ciążowe, grozi mi stan przedrzucawkowy i konieczność wcześniejszego zakończenia ciąży. Każde l4 ląduje w koszu. Wkurzają mnie pytania czemu nadal chodzę do pracy. Nie robię tego dla pieniędzy tylko dlatego że nie mam innego wyjścia. Nie przyjmuję żadnych nowych spraw, jednak w trakcie jest ok 60 spraw w sądzie. Nie widzę dobrego rozwiązania takiej sytuacji. Kilka dni temu ledwo udało mi się w ogóle zrobić upoważnienie pocztowe mężowi, gdyż nie jest on moim pracownikiem i na poczcie nie przewidzieli takiej opcji, by wydawać takiej osobie przesyłki z karnych wydziałów. Mam zamiar pracować ile dam radę, a kiedy już naprawdę dłużej sie nie da to niech chociaż mąż pocztę odbiera żebym wiedziała potem gdzie pisać o przywrócenie terminu.

  • Leave a Reply