Joanna Parafianowicz

Co zrobić, aby twoja córka została #HotDogPrincess?

Kojarzycie historię, na punkcie której swego czasu oszaleli internauci? 6-letnia Ainsley Turner biorąca udział w przedszkolnym Dniu Księżniczek, mimo tego, że księżniczki uwielbiała, chciała być inna. Jak sam stwierdziła, sama też jest księżniczką, ale w środku. Na zewnątrz była hot-dogiem.

Chyba każdy rodzic marzy o tym, aby jego córka wyrosła na osobę autentyczną i niezależną od presji otoczenia, aby miała odwagę być sobą. Jak jednak osiągnąć ten cel w świecie, w którym, czy nam się to podoba, czy nie – dajemy się wkręcać w przekonanie, że kobieta powinna być przede wszystkim ładna, a dopiero później, jeśli nikt nie ma nic przeciwko – także mądra, niezależna i kreatywna? Krótko mówiąc, co zrobić, aby nasze córki miały odwagę być hot-dogami wtedy, gdy wszyscy naokoło oczekują od nich tego, że będą księżniczkami?

Z pewnością nie jestem ekspertem od wychowywania dzieci, choć mam ich dwoje. Wiem jednak jak to się stało, że mając 37 lat i wykonując zawód adwokata, wymagający głównie powagi i skupienia, mam chęć i w gruncie rzeczy odwagę (choć niektórzy nazwą to głupotą) pisać lajfstajlowego bloga, rysować serduszkowe grafiki i prowadzić Pokój Adwokacki, czyli – wystawiać się na strzał…

Rodzice nigdy nie mówili mi, że coś mi się nie uda.

Nie stawiali przede mną wprawdzie nierealistycznych wymagań, ale stali na stanowisku, że jeśli na czymś mi zależy, a ja dość mocno się postaram, mogę zrealizować swój cel.

Rodzice nigdy nie zwalali winy na innych, jeśli coś mi się nie udawało.

Nie było zatem niesprawiedliwych nauczycieli, niefajnych koleżanek, czy niewdzięczności losu. Byłam ja i mój wysiłek wkładany w realizowanie planu. Od najmłodszych lat miałam zatem poczucie sprawczości.

Rodzice nie mówili mi, że jestem najpiękniejsza na świecie, lecz – że dla nich taka jestem.

Wydaje mi się, że wytworzyło to we mnie przekonanie, że nie muszę zabiegać o miejsce na podium pośród wszystkich ludzi, a wystarczy mi akceptacja najbliższych.

Rodzicie nie kupowali mi lalek, lecz pozwalali wybierać zabawki, którymi ja sama chciałam się bawić.

Tak się zaś złożyło, że był to sterowany kablowo samochód marki Polonez, dzięki któremu w wieku około 6 lat zaczęłam zgłębiać tajniki cofania, skręcania itp. Zainteresowanie tą tematyką zostało we mnie do dziś, a swego czasu podczas studiów jeździłam nawet jako pilot w KJS’ach zdobywając raz tytuł wicemistrza Ziemi Radomskiej 😉

Mama szyła mi ubrania.

Wychowywałam się w latach 80-tych, kiedy większość dzieci nosiła isofixy, czerwone lub granatowe rajtuzy i szarobure stroje. Moja mama umiała szyć i miała niemałą wyobraźnię, dlatego od dziecka nosiłam ubranka, które wyróżniały mnie z tłumu. Niby nic, ale z dzisiejszej perspektywy uważam, że taka sytuacja oswaja małego człowieka z tym, że nie musi wyglądać jak wszyscy naokoło.

Tata skoczyłby za mną w ogień.

Choć dzisiaj okazuje to rzadziej, jako mała dziewczynka wiedziałam, że jestem dla taty oczkiem w głowie – wystoi dla mnie w kolejce welurowe dresy, pokłóci się z katechetką za usunięcie mnie z lekcji religii (za to, że na pytanie „jakie stworzenie jest królem innych stworzeń?” odpowiedziałam „lew”, a nie „Bóg”), rozmówi się z chłopakiem. Myślę, że dla prawidłowego rozwoju psychicznego małej kobiety – męski wzorzec jest niezbędny. Co jednak istotne, choć byłaby to wersja optymalna – nie musi to być ojciec, lecz dziadek, wujek, przyjaciel mamy. Po prostu „duży” facet, który daje poczucie bezpieczeństwa.

Rodzicie jak mantrę powtarzali mi, że muszę się szanować.

Nie zachęcali do obrażania się na innych lub kłócenia. Twierdzili jednak, że jeśli ktoś jest wobec mnie nielojalny, to powinnam gruntownie zastanowić się, czy to osoba dla mnie odpowiednia. Tak też robiłam i robię nadal, przez co nie mam wokół siebie tłumu średnio oddanych znajomych, lecz kilka osób, którym w pełni ufam.

Rodzice mówili, że najważniejszy jest człowiek.

Nie zwracali uwagi na stan posiadania, ubrania czy lansiarskie dodatki. Prosili też, abym ja tego nie robiła. Mama żartowała, że najładniejszy nawet chłopak 20 lat później może wyłysieć, ale jeśli jest przyzwoitym człowiekiem, to to się nie zmieni. Miała rację.

 

Prawdopodobnie pominęłam wiele istotnych punktów wyliczanki pt. jak zostać najlepszym rodzicem dziewczynki, ale jedno wiem na pewno. Przy zdrowym podejściu i kładzeniu równie dużego nacisku na sprawy zewnętrzne jak i wewnętrzne, mamy spore szanse na wychowanie hot doga w świecie pełnym księżniczek – pośród których równie dużo takich, które mają zawyżoną samoocenę jak i tych, które są po skrajnie przeciwnej stronie skali.

Dlaczego o tym wszystkim dziś wspominam? Dlatego, że obchodzimy dzisiaj Międzynarodowy Dzień Dziewcząt, czyli coroczne święto obchodzone 11 października, ustanowione w 2011 r. rezolucją Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych A/RES/66/170 z dnia 19 grudnia 2011 r.

Święto ma na celu przybliżenie społeczeństwu szczególnych wyzwań, przed jakimi stoją dziewczęta na całym świecie – według UNICEF-u co 10 minut gdzieś na świecie jedna nastolatka ginie w wyniku przemocy seksualnej i fizycznej. W wielu krajach wiele dziewczynek wydawanych za mąż za dużo starszych mężczyzn. Choć w Polsce problemy są także inne pamiętajmy, że to w ogromnej mierze od nas – rodziców – zależy kogo wychowamy i czy ta osoba będzie umiała być w życiu szczęśliwa i spełniona.

 

 

foto: popsugar.com, twitter marilynhssod

 

You Might Also Like

1 Comment

  • Reply
    Beata
    11 października 2017 at 19:33

    Ma Pani bardzo mądrych rodziców . Ja tez starałam sie wychować córkę przy pomocy podobnych zasad z tym, ze ja zawsze powtarzałam i powtarzam jej,iż jest mądra, piękna, zdolna nie tylko w moim subiektywnym odczuciu tylko poprostu tak jest i przede wszystkim ona musi w to uwierzyć . Bo przecież każdy z nas jest piękny bo piękno ma bardzo wiele obliczy. Trzeba tylko wierzyć w siebie i w swoje możliwości to naprawdę pozwala dużo w osiągnąć tak w życiu osobistym jak i w pracy nawet jeśli sie pracuje w branży która jest zdominowana przez mężczyzn

  • Leave a Reply