Gościnny Piątek

Powrót do przeszłości

Tak jak Doktor Emmet Brown oraz jego przyjaciel Marty McFly w kultowej już trylogii Powrót do przyszłości, chyba każdy z nas, będąc jeszcze małym dzieckiem, którego horyzonty myślowe nie są ograniczone żadnymi barierami, myślał o podróżach w czasie.

Sposobów na dokonanie tak niezwykłego i nieprawdopodobnego, z naukowego punktu widzenia, przedsięwzięcia było wiele. Jak w tytułowym filmie, jedni posługiwali się samochodem, a ci co nie żyli jeszcze w czasach afery z dieslowskimi silnikami Volkswagena, wchodzili do specjalnie skonstruowanych w tym celu maszyn, czasem bardziej odrażających niż najnowsze trendy mody na wybiegach w Paryżu. Możnaby z całą pewnością założyć, że niczym Mario ratujący królewnę z opresji, znaleźli się i tacy, którzy wchodząc do ogromnej zielonej rury, marzyli by spojrzeć w nieznane. Przedstawiając takie śmiałe wręcz wizje, jedyne co przychodzi zdroworozsądkowemu człowiekowi do głowy to „zwyczajne brednie, Panie!”.

Ale…

Któż z nas nie chciałby cofnąć się w czasie, by uścisnąć dłoń swojego zmarłego już idola, zaśpiewać ulubioną piosenką wraz z Frankiem Sinatrą, czy spojrzeć jak ogromne dinozaury, kroczą po dziewiczej ziemi. Genialny twórca, Pablo Picasso mawiał: „wszystko, co możesz sobie wyobrazić, jest realne”. Pójdźmy więc tym tropem dalej i popuśćmy wodze fantazji. Spójrzmy w górę. Nie, nie na sufit twojego biura czy sypialni. Wyjdź na zewnątrz i spójrz w niebo. Co widzisz? Jeżeli stoisz na dworze w ciągu dnia, o tej porze roku zapewne zobaczysz rzędy cumulusów czy stratusów zasłaniających błękit nieba i przy okazji nawdychasz się przeróżnego rodzaju wysokiej klasy perfum sygnowanych Tablicą Mendelejewa. Powtórz czynność przy bezchmurnym niebie, ale nie zapomnij o swoich podróbkach Ray Banów.

Spójrz w stronę słońca.

Widzisz?

To dobrze, bo właśnie spoglądasz na Słońce, które od 8 minut już tak nie wygląda. Właśnie znalazłeś swój wehikuł czasu.

Olgierd Jastrzębski

 

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply