Anna Ples

#metoo

Pewnie wyjdę na szaloną, obłąkana a przede wszystkim na FEMINISTKĘ, co dla niektórych jest obelgą… ale mam dosyć. Są takie momenty w których marzę, żeby cofnąć się do epoki bez internetu, gdzie człowiek myślał trochę dłużej zanim wyraził swoje zdanie. W szczególności kiedy za swoje zdanie powinien się wstydzić.

Jak się okazuje nie zawsze przystoi mieć pewne poglądy. Siedzę zatem i uwalniam swoje skłonności masochistyczne, czytając komentarze na licznych forach internetowych dotyczące akcji #metoo. Pierwszy z brzegu:

„ Szmaciła się na dyskotece a teraz wrzuca hasztag, że była molestowana”.

Serio?! Zrozumcie, wszyscy, wreszcie, raz na zawsze… jeżeli kobieta miała wielu partnerów seksualnych, nawet setki, to nie oznacza, że nie może zostać ofiarą ad exemplum zgwałcenia. Każda sytuacja w której kobieta nie ma możliwości świadomej autodeterminacji seksualnej, jednym słowem – nie wyraża zgody na obcowanie płciowe lub na inną czynność seksualną, jest zgwałceniem, przestępstwem stypizowanym w kodeksie karnym. Każda sytuacja, która wkracza w sferę jej wolności seksualnej, nawet słownie, może być uznana za tak zwane molestowanie seksualne, w skład którego wchodzi szereg zachowań. Działa to także oczywiście w stosunku do mężczyzn, bo tak, wbrew pozorom oni też są ofiarami takich sytuacji i tak samo krzywdzące byłoby powiedzenie, że jak to, przecież mężczyzna ma zawsze ochotę na seks i jak można go molestować?

Ludzie błagam, opamiętajcie się, zanim wpadniecie na pomysł żeby publicznie napisać, że ktoś był brzydki, łatwy, krzywy i nie można go molestować, zgwałcić etc., weźcie wielki rozbieg i uderzcie głową w ścianę. Jak mówi stara paremia, za myśli się nie karze, a w niektórych sytuacjach powinno, bo obciachem jest nawet pomyśleć… a co dopiero pisać.

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply