Joanna Parafianowicz

Matka Polka Adwokatka

Każda mama, choćby najlepiej zorganizowana i korzystająca z pomocy kucharki, gosposi, opiekunki lub guwernantki (nie, to nie ja jestem tą mamą) miewa chwile, w których życie zaskakuje bardziej niż by się tego… nie spodziewała. Jeśli uda się tę sytuację połączyć z nowelizacją procedury cywilnej – po raz pierwszy tekst „padłaś? powstań, popraw koronę i zasuwaj” nabiera głębszego sensu.

W miniony wtorek miałam wyznaczoną rozprawę w Sądzie Rejonowym Praga Północ. Bezpieczna godzina 11. Dzień wcześniej, kładąc się spać wiedziałam, że od wczesnego wstania z łóżka, przez nakarmienie obojga dzieci, oddelegowanie syna do szkoły, przygotowanie córki do przedszkola i podanie paszy mojej trzódce będę miała wystarczająco dużo czasu na to, aby na spokojnie coś napisać, ugotować (na zaś) obiad, ułożyć włosy i spacerowym krokiem udać się na przejażdżkę na rozprawę.

Niestety, nic nie poszło tak, jak powinno. Syn poszedł do szkoły bez kluczyka do szafki, a córka wstała…. Nie, to nie tak. Najpierw kasłała, potem kichała, a dopiero potem zwlokła się z łóżka. Szanse na pójście do przedszkola – zero, nadzieje na zorganizowanie opieki – zero, ale tym razem – naprawdę bardzo mocne. A czas leciał. Szczęśliwie, nie było gorączki.

Nie widząc innego wyjścia, wszak nie zostawia się klienta na ostatniej prostej, córkę ubrałam jak w najsroższe mrozy oraz w kalosze (padało) i powiedziałam: Polciu, w kancelarii byłaś, sąd już widziałaś, posterunek policji też, ale nadal nie wiesz jak to jest na rozprawie. Dzisiaj się dowiesz!

Radości, podskokom i smarkaniu nie było końca.

Jest wiele momentów, w których znajomość procedur jest ważna, ale niewiele nowelizacji jestem w stanie przywitać tak radośnie jak tę, która weszła w życie w lipcu 2014 r. – warto byłoby się pochwalić, że wyrecytowałam ją na sali, ale w rzeczywistości – jedynie się na nią powołałam:

Art. 152 ust. 1 k.p.c.: Na posiedzenia jawne wstęp na salę sądową mają – poza stronami i osobami wezwanymi – tylko osoby pełnoletnie. Przewodniczący może zezwolić na obecność na posiedzeniu małoletnim.

Dziś wiem, że przepis ten, być może poza intencją jej autora – może być interpretowany jako ukłon w stronę matek – profesjonalnych pełnomocników, które to panie, jak wszystkie inne bywają w sytuacji bez wyjścia.

A moja Apolonia… pouczona, że na rozprawie nie powinna się odzywać, zaś w trakcie ogłaszania wyroku należy stać – grzecznie milczała, a później w ciszy jadła sezamki stojąc i okazując bardzo poważną miną, że nawet 5-latka może wdzięcznie zapoznawać się z salą sądową.

 

Joanna Parafianowicz

 

p.s. jeśli życie czasem Was przytłacza i nie znajdujecie wyjścia, pamiętajcie, że macie nasze wsparcie 🙂

kubek

torba lniana

koszulka

torba

You Might Also Like

1 Comment

  • Reply
    Katarzyna
    28 stycznia 2018 at 08:20

    Nie wszędzie nowelizacja się przyjęła. W SO w Łodzi z moimi klientami (byli z miesięcznym niemowleciem)usłyszeliśmy od sądu , że na salę rozpraw dzieci się nie wpuszcza…

  • Leave a Reply