Joanna Parafianowicz

Gdy mi Ciebie zabraknie…

W poniedziałek mówimy – byle do weekendu, środa i czwartek bywają nazywane małym piątkiem, w piątek odmierzamy czas do 17, abyśmy radośnie, jak dzieci ze szkoły, wybiegli z pracy, sobota mija szybko, a w niedzielę zaczynamy odczuwać lekki stres przed poniedziałkiem. Oczekując na coś, co dopiero przed nami odnotowujemy wprawdzie, że zwykłe dni mijają nam wolno, ale z pola widzenia umyka nam zbyt często, że lata lecą szybko…

Nierzadko zdarza się potem, że najbliższych odwiedzamy 1 lub 2 listopada, jak co roku, na cmentarzu.

Goniąc za pracą, pieniędzmi, sukcesem, polemizując z nieznanymi sobie ludźmi w internecie, wzruszając się dziećmi, których uśmiechnięte buzie widzimy w cudzych postach na facebook’u, często na boczny tor odsuwamy bliskich. Skupiając się na rozwoju zawodowym, odbieramy czas rodzinie, goniąc ze szkolenia na szkolenie, nie zauważamy, że dzieciom wypadły kolejne mleczaki, dyskutując na forach internetowych, nie wiemy jaka jest ulubiona bajka naszej córki, wpatrując się w ekran komputera, nie potrafimy podać imienia najlepszego kolegi syna. Nie zauważamy, że rodzice mają coraz mniej siły, a na naszych twarzach widać już więcej, niż tylko pierwsze oznaki starzenia.

Dążąc do samorealizacji, osiągnięcia zawodowej pozycji i rozpoznawalności pamiętajmy czasem, że na nas i naszych sprawach świat się nie kończy, choćby wszystkie magazyny, poradniki i kołcze od rozwoju osobistego tak twierdzili. Bo to guzik prawda.

Świat się kończy dopiero wtedy, gdy nam kogoś brak.

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply