Anna Ples

Bazar kocha, który kochają prawnicy

Jeżeli, tak jak ja, często chadzacie ulicą Mokotowską, bo na przykład tam pracujecie, musieliście widzieć szyld Bazaru Kocha. To, że dostrzegliście, to już połowa sukcesu. Teraz musicie tam wstąpić, przynajmniej na lunch lub coś z ich słodkiej witryny.

Ja niestety jadam tam zazwyczaj z książką do aplikacji ale Wy zabierzcie rodzinę na niedzielny obiad, a opuszczając Bazar weźcie ich desery w słoiczkach albo liczne, własne przetwory, które restauracja sprzedaje. Rano polecam pyszne śniadania, moje ulubione – to zestaw z 3 rodzajami hummusu. Pycha. Co do lunchu, mój ostatni, wtorkowy, był w opcji wege. Składał się z genialnego pora w tempurze z cytrynowym aioli, daniem głównym był pieczony batat z kolendrą, miałam ominąć deser ale jednak wybrałam się na wycieczkę do słodkiej witryny i wróciłam z rozpływajacym się w ustach sernikiem chałwowym (tzn rozpłynął się dopiero w trakcie konsumpcji, nie w drodzę do stolika), warto jednak spróbować każdego deseru, są naprawdę dobre. Do picia herbata z domowym syropem cynamonowym. Koniecznie! A innego dnia polecam wybrać się do młodszego brata Bazaru, który znajduje się tuż obok, czyli do talerzyków, o nich następnym razem. Nie będziecie żałować.
\\ \
Plus Ples w ich łazience, sprawdzająca czy sernik idzie w boczki.

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply