Joanna Parafianowicz

Wizerunek Adwokatury w przededniu jej setnych urodzin

Wiele mówi się w środowisku prawniczym o wizerunku. Wszyscy wiemy, że powinno się na nim pracować, szlifować go i poprawiać. Niejeden przedstawiciel prawniczego środowiska jest przekonany, że dobry wizerunek środowiska można zapewnić między innymi dzięki inwestowaniu niemałych kwot w kampanie wizerunkowe, współpracę z agencjami PR oraz akcjom, które raz to ocieplą innym zaś razem sprofesjonalizują wizerunek palestry. A ja myślę, że to wszystko nic nie znaczy.

Kilka dni temu wracając, jak to zwykle ja, na głębokiej rezerwie, z piłkarskiego treningu syna, zatrzymałam się na stacji benzynowej pewnej sieci, której nazwa nie ma znaczenia (ale pozostając w temacie, która niedawno, zapewne także w trosce o wizerunek zmieniła logo i nazwę). To nie była stacja z cenami dyskontowymi, dlatego zatankowałam tylko tylko ile musiałam – akurat tyle, aby móc dojechać do domu, a rano mieć pewność, że dotrę na ulubioną stację przy Dolnej. Na etapie płacenia należnej kwoty zauważyłam promocję na kawę (latte za 4 zł!) i wyszło na to, że przyjdzie uruchomić dodatkową płatność kartą (zwykle nie noszę gotówki). Przeprosiłam za zamieszanie. Pan za kasą powiedział na to – kierując głowę w stronę koleżanki, w międzyczasie wystawiając mi fakturę – widzisz, pani też jest adwokatem i jest miła.

Stwierdzenie dość ciekawe, zaczęłam zatem zgłębiać temat. Państwo sprzedawcy opisali mi najpierw historię sprzed kilku godzin – pan mecenas (jemu także wystawiali fakturę, nie był to zatem przypadek człowieka, który do słowa „dzień dobry” dodaje „jestem adwokatem”) bardzo się rozzłościł za błędne dodanie mu punktów za zakupy (oprócz paliwa życzył sobie uwzględnienia zakupionej kanapki) i udzielił solidnej reprymendy pracownikowi stacji. Był przy tym bardzo nieprzyjemny. Oboje sprzedawcy stwierdzili też, iż kto jak kto, ale spośród wszystkich klientów fakturowych to właśnie adwokaci są najbardziej problematyczni – kłócą się o przysłowiowy grosik, mają zastrzeżenia do szybkości obsługi, w zależności od sytuacji – albo oczekują, że kolejka do wszystkich kas będzie obsługiwana jednocześnie, albo – że każdy ma prawo wybrania kasy, do której się ustawi. Reasumując, są zwyczajnie niemili. Czy aby takimi, zdawać by się mogło, drobnymi gestami nie budują tym samym wspólnego wizerunku środowiska?

I tak sobie myślę, w przededniu okrągłej rocznicy powołania Adwokatury Polskiej przez Marszałka Piłsudskiego i zaplanowanych na tę okazję, z pewnością, hucznych obchodów, podczas których będziemy się elegancko klepać po plecach i szczycić przynależnością do palestry, żądając coraz to nowych kampanii i kwestionując te, które mają miejsce, że mam ochotę zaśpiewać Adwokaturze i niektórym adwokatom: baloniku nasz malutki, rośnij duży okrąglutki.

Ale spuść czasem powietrze….

You Might Also Like

1 Comment

  • Reply
    Xoxo
    29 listopada 2017 at 10:51

    Będzie klepanie po plecach, a w kancelariach łamanie prawa pracy, co wprost narusza godność zawodu i stanowi delikt dyscyplinarny, którym jednak dziwnym trafem nikt się nie zajmuje. Tylu podłych ludzi nie spotkałem co w tym naszym piekiełku. Tu nie ma czego naprawiać. Mam nadzieje, ze pomysł z aplikacjami uniwersyteckimi wypali.

    Swoją drogą, to przecież nasi starsi koledzy w okresie słusznie minionym poprzez zadawanie pytań np. o wiersze Zbigniewa Herberta na wstępnym blokowali de facto ludzi spoza klanów. Dziś już o tym nikt nie pamięta, chyba tylko ofiary tych egzaminów np. z lat 90. XX w.

    Sprawdza się powiedzenie, że im wyżej tym gorzej.

  • Leave a Reply