Joanna Parafianowicz

Jestem prawnikiem. Co mi wypada, a czego nie?

Prawnicy, zwłaszcza u progu kariery zawodowej, bardzo często zastanawiają się co im, jako osobom wykonującym bądź co bądź poważną profesję, wypada, a czego – nie?

Jeszcze nie tak dawno żywa była dyskusja o tym czy wypada mieć stronę internetową, czy poprzestać wyłącznie na papierowej wizytówce, czy kobieta wykonująca zawód adwokata może startować w mistrzostwach w pole dance, czy aplikantowi uchodzi prowadzenie własnej działalności gospodarczej, czy branie udziału w audycjach publicystycznych (tv, radio) to przykład niedozwolonej reklamy, czy normalne zachowanie. Mało kto zdaje sobie zapewne sprawę z tego, że nadal obowiązuje uchwała Prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej nr 48/2006, w myśl której adwokat jest uprawniony do zamieszczania informacji prasowych bezpośrednio związanych ze świadczoną przez niego pomocą prawną w formie ogłoszenia o rozmiarach nie większych niż 1/10 strony dziennika lub czasopisma z wyłączeniem stron od 1 do 3 oraz okładek: nie częściej niż raz w miesiącu w danym dzienniku lub czasopiśmie i nie  więcej niż w trzech tytułach prasowych w miesiącu. Dzisiaj jednak niemal wszyscy mamy strony, profile w mediach społecznościowych i doprawdy mało kto jest zdania, że to coś zdrożnego.

Nieustannie jesteśmy rozdarci między świadomością, że wykonujemy zawód, jesteśmy odpowiedzialni, przy czym osoby związane z Adwokaturą dźwigają nadto na swoich barkach brzemię historii (blisko 100-letniej), zawodowe tradycje, przesądy, wymogi etyki – a tym, na co mielibyśmy ochotę.

W tych okolicznościach, chcąc robić nie tylko to, co zamyka się w drzwiach kancelarii, mamy wątpliwość – wypada, czy nie wypada?

Czy wypada prowadzić bloga? Czy wypada dawać wyraz temu, że sen spędza nam z powiek poszukiwanie idealnego odcienia czerwonego lakieru, interesować się modą lub polować na promocje w Lidlu, mieć konto na instagramie, pojawiać się na nim w ubraniu z siłowni, wrzucać linki do ładnych rzeczy i zachęcać do ich kupowania, być bohaterem snapa o piciu koktajlu, projektować kubki, sprzedawać kawę, czy pisać teksty, w których porusza się nie tylko stricte prawnicze tematy – a to wszystko w sytuacji, gdy państwo prawa się wali?

Nie raz czytałam opinie i apele, z których wynika, że odpowiedź na każde z powyższych pytań jest negatywna. Ciągle spotykam się z komentarzami typu „tej pani już dziękujemy”, „co się stało z Rzepą, że publikuje takie wypociny”, „czy pani nie wstyd pisać takie brednie?”. I wiecie co?

Interesuje mnie to … wcale.

To rzecz jasna banał, ale żyjemy raz. Róbmy zatem w tym czasie wszystko to, co sprawia nam frajdę, a nie krzywdzi innych.

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply
    A
    12 grudnia 2017 at 18:33

    Często Ci wielcy przodownicy Kea wyzyskują aplikantów za darmo, hańbiąc w oczach społeczeństwa całą profesję. Jeszcze nigdy nastroje w środowisku nie były tak złe i pewnie ta bańka goryczy niebawem pęknie.

  • Reply
    Asia
    14 grudnia 2017 at 16:27

    Ja jestem uzależniona od wszystkich sportów zwiazązanych z deską . Kitesurfing , windsurfing i snowbard to moja miłość. Zdecydowanie fajniej jest prace odreagować w sporcie niż zapijać się w garniaku w barze drogą whisky 🙂

  • Leave a Reply