Joanna Parafianowicz

Nothing tastes as good as skinny feels?

Kate Moss twierdziła, że nic nie smakuje lepiej niż chudość. Nie wiem, nigdy tam nie byłam 😉

Jak donoszą naukowcy (Elżbieta Manthey), nie tylko mamy większe stopy i mierzymy więcej centymetrów wzdłuż (ok. 10 cm), ale także – jesteśmy szersi o przynajmniej 10 cm od naszych pradziadków żyjących 100 lat temu. Pocieszające jest jedynie to, że często powtarzane przez kobiety łase na słodycze słowa „oby poszło w cycki” – sprawdziła się na przestrzeni wieku – oprócz wzrostu i kilogramów, my, kobiety mamy także większe piersi, a panowie ze średniego wzrostu 165 cm w 1880 r. podskoczyli do 177,4 cm w 2001 r. Statystycznie, rzecz jasna.

Paradoksalnie jednak, choć jesteśmy dziś wyżsi, grubsi i mamy większe biusty, to właśnie w naszych czasach, a nie za życia naszych pradziadków – szczupła sylwetka jest synonimem zdrowego i o dziwo – dostatniego życia. Dlaczego? To proste – aby zdrowo żyć i wyglądać trzeba mieć po prostu czas. A czas to pieniądz. Nie wchodząc w analizę przeciętnych kosztów wyżywienia dorosłej osoby z pełną świadomością stwierdzić muszę, że z jedzeniem jest dokładnie tak samo jak z ubieraniem się. Nie zawsze wysoka cena jest synonimem jakości. Z pewnością jednak – dobrze zbilansowana dieta, dobrana do wieku, stylu życia, płci i indywidualnych uwarunkowań zdrowotnych, może zdziałać cuda. Jednym z nich jest to, że ubrania, które (zapewniam!) zmniejszyły mi się po praniu, po 3 tygodniach regularnego jedzenia 5 posiłków dziennie, wróciły do poprzedniego rozmiaru 🙂

Okazuje się zatem, że regularne jedzenie zdrowych rzeczy zdaje egzamin. 

Poniżej – kilka zdjęć z tego, co mnie spotkało w ciągu minionego tygodnia.

Obiad prawie jak u mamy, czyli kotlet, ziemniak i buraczki, tyle, że zamiast mięsa – czerwona fasolka.

Jogurt truskawkowy z płatkami i suszonymi owocami.

Przeeeepyszne pieczone warzywa (jak widać – jedzone w aucie).

Pankejki z konfiturą śliwkową.

Dodam, że moja dieta to aktualnie wyłącznie warzywa, także w weekend kiedy gotuję sama (np. sobotę zrobiłam warzywną pizzę), a wszystko to w towarzystwie sosu sriracha, od którego chyba powoli się uzależniam (na stanie mam 3 butelki różnych producentów i jeśli tak dalej pójdzie niebawem poczuję się ekspertem w tej dziedzinie!).

Wpis oraz moja misja zdrowego odżywiania realizowane są we współpracy z marką Dietbox.

You Might Also Like

5 komentarzy

  • Reply
    A
    14 grudnia 2017 at 14:11

    Całkowita rezygnacja z cukru i trochę wysiłku i nie trzeba stawać na głowie. Niestety wiele Pań jest uzależniona od słodyczy 😀

  • Reply
    .-.
    16 grudnia 2017 at 22:16

    Bo ja wiem, czy rezygnacja z czegokolwiek jest niezbędna? Myślę, że większą rolę pełni przerzucenie się z trzech dużych porcji na kilka małych. Z jakiegoś powodu niemal wszyscy ludzie, których znam, mają tendencję do jedzenia nie tak, aby zaspokoić głód, ale tak, żeby się przejeść. Wielki kotlet, łycha ziemniaków i dwie łychy surówki to jest dużo więcej, niż objętość nierozepchanego brzuszka. To po pierwsze; chyba nawet gorszym problemem jest pośpiech. Nie ma, naprawdę, sensu chudnąć 10 kg – to zawsze wróci. Nie rezygnując ani z energetyków, ani czekolady, ani z tuczących kebabów i makaronów schudłam 10 kg w ciągu roku. Mało bo mało, rzecz jednak w tym, że kiedy w wakacje na trzy pełne miesiące zupełnie odeszłam od „diety”, czyli jedzenia co trzy godziny, to… nie zmieniło się nic a nic. Wskazówka na wadze ani drgnęła. A koniec końców chodzi chyba o to, żeby schudnąć raz na zawsze, nie?

  • Reply
    .-.
    16 grudnia 2017 at 22:17

    Bo ja wiem, czy rezygnacja z czegokolwiek jest niezbędna? Myślę, że większą rolę pełni przerzucenie się z trzech dużych porcji na kilka małych. Z jakiegoś powodu niemal wszyscy ludzie, których znam, mają tendencję do jedzenia nie tak, aby zaspokoić głód, ale tak, żeby się przejeść. Wielki kotlet, łycha ziemniaków i dwie łychy surówki to jest dużo więcej, niż objętość nierozepchanego brzuszka. To po pierwsze; chyba nawet gorszym problemem jest pośpiech. Nie ma, naprawdę, sensu chudnąć 10 kg – to zawsze wróci. Nie rezygnując ani z energetyków, ani czekolady, ani z tuczących kebabów i makaronów schudłam 10 kg w ciągu roku. Mało bo mało, rzecz jednak w tym, że kiedy w wakacje na trzy pełne miesiące zupełnie odeszłam od „diety”, czyli jedzenia co trzy godziny, to… nie zmieniło się nic a nic. Wskazówka na wadze ani drgnęła. A koniec końców chodzi chyba o to, żeby schudnąć raz na zawsze, nie?

    • Reply
      .-.
      16 grudnia 2017 at 22:18

      Nie ma sensu chudnąć 10 kg w ciągu miesiąca*

    • Reply
      Prawnicy Kochają Inaczej
      18 grudnia 2017 at 00:21

      Zgadza się!

    Leave a Reply