Joanna Parafianowicz

Problemy współczesnego świata

Czasami, czytając prasę, lub oglądając telewizję czuję się na zmianę – jak dziecko nieustannie zaskoczone otaczającym mnie światem albo jak stary człowiek, który ma ochotę zacząć zdanie od słów „za moich czasów, to…”

Rozumiem, że ludzie, a w szczególności kobiety, mają kompleksy. Coś, co dla jednego może być lekko odstającym uchem, dla innego będzie gigantycznym talerzem przymocowanym do głowy, wąskie usta, dla ich posiadaczki mogą w skrajnych przypadkach jawić się jako przyczyna singielstwa, a wypadające włosy mężczyzny potrafią istotnie obniżyć jego poczucie własnej wartości. W wielu wypadkach jednak wady, które dostrzegamy u siebie, niekiedy spędzające nam sen z  powiek – są w ogóle nie dostrzegalne przez kogokolwiek.

Rozumiem także to, że wszyscy chcemy wyglądać lepiej. Ta potrzeba jednych skłania do pracy nad sobą innych, do sięgania po pomoc chirurga plastycznego.

Nie rozumiem jednak zupełnie idiotyzmów, którymi karmią nas media, napędzając podaż i popyt, o spirali kompleksów nie wspominając.

O czym mowa?

Na początku grudnia 2017 r. „New York Post” opublikował artykuł zatytułowany „Stop feeling bad about your arm vagina” („Przestań czuć się źle z powodu swojej waginopachy”). Warto nadmienić, że „problem” poruszyła kilka lat wcześniej Jennifer Lawrence, która skomplementowana za swój wygląd odpowiedziała, że super, ale szkoda, że widać jej wagino-pachy.

Czym są waginopachy, oprócz tego, że absurdalnym pojęciem, które może wprost wprowadzić w kompleksy niemal każdą kobietę? To zmarszczki, które powstają w miejscu stykania się ramienia z ciałem.

Cóż, wygląda na to, że nasz świat nie boryka się z takimi problemami jak głód, nierówność wobec prawa, dyskryminacja, czy wojna, skoro możemy się spokojnie zajmować waginopachami, camel toe i innymi bzdurnymi sprawami, o których starsze pokolenia nie miały pojęcia…

Duży diss dla New York Post.

 

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply