Wpis gościnny

Jak skutecznie prowadzić polemikę z wykształconą kobietą sukcesu?

Zirytowani bywamy wszyscy. Czasem nasze pretensje są uzasadnione, szczególnie jeśli ktoś zachował się wobec nas nie fair.

Bywa też, że ludzka irytacja wynika z projekcji. Dla niewtajemniczonych jest to termin psychologiczny, który oznacza przypisywanie komuś własnych zachowań. Przykładowo: przegrywając sprawę bezpodstawnie oskarżamy sąd o to, że był „ustawiony”, gdy tymczasem sami najchętniej załatwiamy sprawy (nie tylko sądowe) po znajomości. Irytacja wynikać może z lęku. Ktoś zachowuje się sprzecznie z naszymi oczekiwaniami, jest inny, sprawia, że czujemy się niekomfortowo, ponieważ zmuszeni jesteśmy wyrwać się z utartych, znanych nam i bezpiecznych schematów. Świetnym powodem do irytacji jest również zawiść. Nic tak nie wkurza, jak to, ze inna osoba osiągnęła to, czego nam się osiągnąć nie udało.

Irytować może każdy. Matka, która traktuje Cię jak 5-latka, mimo że w zeszłym miesiącu ukończyłeś lub ukończyłaś lat 36, podpity wujek opowiadający na ślubie siostry żenujące historie z Twojego życia, politycy co łżą w żywe oczy, koleżanka z pracy, która właśnie awansowała, sąsiad co to kupił nowe auto, sympatyk partii, której nienawidzisz. Czasami obezwładnia nas chęć zamordowania w afekcie męża lub żony. Zdarza się też, że osobą, która podniesie ciśnienie  jest wykształcona, zadbana i inteligentna przedstawicielka płci pięknej. Sprawa wydaje się fatalna. Ciężko dyskutować z osobą, która w dyskusji może użyć argumentów, a jej pozycja społeczna sprawia, że osoby trzecie z równą powagą przyjmują Twoje jak i jej racje. Dlatego też pozwalamy sobie przedstawić powszechnie stosowane taktyki argumentacyjne, które sprawią, że zyskasz przewagę nad interlokutorką.

Krytykuj jej wygląd. Niezawodną frazą jest skomentowanie koloru włosów. „Blondynka” to argument ostateczny, który przekona wszystkich, że kobieta jest głupiutka, nawet gdyby była absolwentką Harvardu i otrzymała nagrodę nobla. Dobrym tropem będzie również stwierdzenie (bez względu czy zasadnie czy nie), że ma pompowane usta, jest za gruba lub za chuda, używa zbyt mocnego makijażu (w domyśle: wygląda jak panna lekkich obyczajów) albo że nie maluje się w ogóle (w domyśle: wygląda jak katechetka).

Krytykuj jej ubiór. Skomentowanie ubioru służy obnażeniu wielu kobiecych słabości. Na przykład rzucone w powietrze pytanie „Skąd ma pieniądze na torebkę Diora?” sugeruje po pierwsze, iż korzysta z pomocy sponsora lub żeruje na swoim bogatym mężu, ewentualnie została ambasadorką jakiejś marki (czyt. sprzedała się korporacji za ciuchy). Możesz również pokazać światu jej hipokryzję mówiąc „Patrz, niby taka obrończyni zwierząt, a nosi skórzane buty”, bądź też totalny brak ogłady: „To jest strasznie słabe aby osoba na takim stanowisku i z takim wykształceniem nosi jakieś szmaty z lumpeksu”.

Krytykuj jej zachowanie. Kobieta nie wyraża emocji tylko urządza histerię; nie martwi się tylko lamentuje, nie zwraca uwagi tylko urządza aferę. Jeśli więc kobieta wypowie jakiś argument, skomentuj to frazą „ha ha ha! znowu lament i rozpacz”.

Podważaj jej osiągnięcia. Zastanawiaj się publicznie „kto za nią stoi?”. Wiadomo, kobieta sama nigdzie nie jest w stanie dojść, w osiągnięciu sukcesu musiał jej pomóc bogaty mąż/wysoko postawiony kochanek/skorumpowany organ/ w najgorszym wypadku rodzice.

Uderz w jej stan cywilny. Kobietę się ocenia przez pryzmat jej mężczyzny. Jeśli jest singielką powiedz: „nic dziwnego, że jest starą panną”, jeśli jest rozwódką powiedz: „nic dziwnego, że ją mąż zostawił”, jeśli ma męża to wyszukaj jego jakąś słabą stronę albo przykre wydarzenie z przeszłości i winą za nie obciąż kobietę.

Uderz w jej dzieci. Ten ruch jest podwójnie skuteczny. Cokolwiek negatywnego na nie nie powiesz, zazwyczaj zareaguje emocjonalnie i będziesz mógł stwierdzić, że wszczyna znów lament i histerię.

Wszystkie zajęcia, które kulturowo zostały uznane za kobiece nazwij infantylnymi i uwłaczającymi godności zawodu. Infantylna jest miłość do zwierząt, dbanie o wygląd zewnętrzny, zainteresowanie modą czy gotowaniem. Jeśli kobieta ma coś znaczyć w świecie zawodowym nie ma prawa spytać się koleżanki o dobrego fryzjera czy manicurzystkę. Nie powinna się pytać innych kobiet o polecenie kremu z witaminą E. Nawet w prywatnych rozmowach podzielenie się przepisem na pasztet jest kompromitacją.

Jeśli wykształcona kobieta sukcesu jakimś cudem stara się Ciebie ubiec, pozbawić wyżej wymienionych argumentów i na przykład nie interesuje się fryzjerem, manicure’em, gotowaniem, a weekendy zamiast w SPA spędza na ściance wspinaczkowej, możesz ją nazwać niekobiecą, ew. mało atrakcyjną (jest kilka określeń znacznie gorszych, ale z uwagi na dobre wychowanie nie przytoczę ich publicznie). O wartości kobiety decyduje bowiem to, czy budzi w mężczyznach pożądanie.

I rzecz najważniejsza: tego typu uwagi czyń publicznie. W rozmowie prywatnej możesz używać argumentów merytorycznych i co więcej sprzeczkę wygrać, ale nie przyniesie Ci to pożądanej satysfakcji. Możesz podjąć czynności formalne: napisać pozew, wezwanie i zawiadomienie, ale to wciąż nie to. Jedyny słuszny sposób na ukaranie interlokutorki jest podzielenie się w internecie przemyśleniem, że na pewno korzysta z botoksu.

W XXI wieku kobiecość dalej drażni i jest przejawem bycia gorszym. Wytknięcie cech kulturowo uznanych za właściwe płci pięknej jest najlepszym sposobem na odebranie godności i publiczne ośmieszenie. Jest to tak oczywiste, iż używamy ich nieświadomie, natychmiast, machinalnie, wbrew faktom i logice. Jeśli mały samochód zajedzie nam drogę, większość z nas rzuci „no pewnie baba za kierownicą”, mimo że według wszystkich badań kobiety są ostrożniejszymi kierowcami, jeżdżą bezpieczniej i powodują mniej wypadków. Jeśli chcesz komuś dopiec, wystarczy że powiesz „zachowujesz się jak baba”.

Czy wyśmianie „kobiecej” cechy jest pewną receptą na wygraną polemikę? Z pewnością wywoła chwilowy rechot odbiorców, w rzeczywistości jednak pokaże, że brak Ci dobrego wychowania oraz umiejętności merytorycznego argumentowania swoich racji.

Jak więc wygrać trudną polemikę z wykształconą kobietą sukcesu?

Wpierw odpowiedz sobie na pytanie, czy Twoje pretensje są uzasadnione. Jeśli kobieta się wkurza, bo na przykład od dziecka boisz się kobiet albo też chorobliwie zazdrościsz jej sukcesu i powodzenia, nie możesz znieść tego ile zarabia, jakim samochodem jeździ, że ludzie liczą się z jej a nie Twoim zdaniem, ewentualnie jeśli Twoja irytacja wynika z projekcji, to lepiej nawiąż dyskusję z samym sobą, ewentualnie porozmawiaj o słabych cechach swojego charakteru z rodziną i przyjaciółmi. Ludzie są empatyczni i z pewnością Ci pomogą. Dobrym rozwiązaniem będzie też joga, medytacja oraz wyjazd na weekendowe warsztaty rozwoju osobowości.

Jeśli natomiast Twój żal jest uzasadniony, spisz swoje argumenty na kartce, wykreśl wszystkie przytyki dotyczące koloru włosów, a następnie skieruj te argumenty bezpośrednio do osoby wobec której żywisz pretensje. Z pewnością uda się Wam porozumieć.

Małgorzata Ciepłuch

Prawniczka. Kocha muzykę, przyrodę i gotowanie. Ma pieska i kotka.

1 Comment

  • Reply
    Monika
    7 marca 2018 at 12:10

    Koniecznie jeśli masz niskie poczucie własnej wartości, a spotykasz kogoś przy kim czujesz sie jeszcze bardziej mały i bezwartościowy, sprowadz tą osobę do parteru, zmieszaj z błotem, a na pewno poczujesz się lepiej.

  • Leave a Reply