Paulina Grajek

Kiedy idziesz na imprezę i nie masz co założyć

Muszę a czasem nawet chcę chadzać na imprezy służbowe. Służbowe wyjście wieczorne oznacza w moim zawodzie wielkie gale pełne celebrytów na ściankach i obowiązuje tam zawsze strój wieczorowy, względnie koktajlowy.

Nie śmiejcie się, wiem że pracuję w modzie a nawet doradzam innym w kwestii ich wizerunku ale zwykle mam wielki dylemat w co się ubrać i normalnie nie mam co na siebie włożyć. Często udaje mi się założyć coś od klientów prosto z wieszaka w showroomie, ale ostatnio kiedy zdecydowanie przestałam mieć rozmiar 36 nie jest to takie proste. Do nas trafiają ubrania na modelki a nie na jeszcze szczupłe ale jednak już nie modelkowe matki po czterdziestce.
Gala dzisiaj, przygotowałam sobie kilka dni wcześniej na wieszaku moje typy: sukienkę typu mała czarna ale całą z cekinów, srebrną torebkę, etolę z futra (sztucznego, żeby nie było) a alternatywnie czarną luźną oversizową na jedno ramię sukienkę z lejącego się materiału gdyby była „wtopa” z tymi cekinami.

Orsay

Wczoraj po pracy zaczęłam mierzyć i było tak…. Cekiny, szczególnie obcisłe, są dla dziewcząt żywiących się listkiem sałaty, dla babeczek apetycznych czyli z tyłkiem włoskim niestety już nie. Wprawdzie wlazłam w nią w bólach i zapięłam suwak jednak wyglądałam jak bułka z masłem ewentualnie hotdog bez nacisku na „hot”. Futro, którym usiłowałam zakryć tylne wdzięki tylko pogłębiło wrażenie, że mogę ewentualnie jechać na jarmark i stanąć jako hostessa przy stoisku z powidłami mazurskimi.

Dobra, wyciągam czarną luźną, bezpieczną kiecę i tu też niespodzianka, moje ciało ukryte w worku też nie wygląda dobrze, a wystające ramię z czarną kropką siniaka zaliczonego przy przemeblowaniu pokoju dzieci kwalifikuje mnie do podejrzeń o bycie ofiarą przemocy domowej. Po co mi plotki, nie biorę.

Molton

Spocona i poczochrana biegam po showroomie z nadzieją, że jednak jest tu coś co się nada. Piękna długa kiecka z mojego ulubionego Riska, w której moja koleżanka celebrytka wyglądała tak uroczo. Biorę. Może i ona wyglądała uroczo bo przy tych wszystkich wiązaniach nie robiła jej się bułka na plecach a mi niestety tak…

Jezu co ja zrobię, impreza jutro, pomysłów zero, w domu w szafie na pewno nic nie mam, wszystko już było. Koleżanki proponują pomoc i otwierają swoje szafy ale problem bo nie zdążą z dowiezieniem a ja z odebraniem, wszystkie matki dwuetatowe. Zostaje ZARA w drodze do metra.

Upolowałam z wiosennej już kolekcji całkiem fajną białą kieckę z czarnym paskiem. Łapię ją i biegnę bez mierzenia bo dziecka z basenu nie zdążę odebrać. Raz kozie śmierć, najwyżej nigdzie nie pójdę.

Jednak trafiłam. Tyłek zakryty, talia podkreślona, dekolt w sam raz a długi romantyczny rękaw ukrywa posiniaczone ramię. Czarne proste botki na wysokim obcasie będą wyglądały z nią super nowocześnie a latem da się ją nosić do moich ulubionych białych trampek. Koleżanka celebrytka spokojnie może się koło mnie pokazać, nie będą pytać czy można kupić ode mnie powidła. Karolina idziemy😊

Zara

Orsay

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply