Katarzyna Dobrowolska

Tyle wiemy o sobie

Tyle wiemy o sobieIle nas sprawdzono

Ile nas sprawdzono

Mówię to wam

Ze swojego nieznanego serca.

Minuta ciszy po Ludwice Wawrzyńskiej. Wisława Szymborska

Prawdziwe, najgłębsze właściwości naszej natury są zazwyczaj głęboko ukryte i ujawniają się dopiero w sytuacjach ekstremalnych. Wydaje się, że w sytuacji niecodziennej, trudnej, skrajnej poznajemy swoją wartość i swoje możliwości.

13 marca 2020 r. W Polsce zostaje ogłoszony stan epidemiczny, chociaż biorąc pod uwagę rodzaj i skalę ograniczeń, można by przyjąć, że mamy nieformalny stan wyjątkowy. Zamknięcie szkół i uczelni, placówek opiekuńczych, hoteli, kin i restauracji, jednoczesne zamknięcie granic, odwołanie lotów, zakazanie zgromadzeń. Polacy są bardzo przejęci, bardzo odpowiedzialni, zdyscyplinowani i wyrozumiali. Hasło #zostańwdomu zostało potraktowane bardzo poważnie.

Opustoszały miasta, wiele firm zastosowało pracę zdalną, komunikacja miejska jest pusta. Jeszcze kilka tygodni temu społeczeństwo było pełne podziałów. Jeszcze w lutym nagłówki gazet wyrokowały, że polskie społeczeństwo jeszcze nigdy nie było tak dramatycznie podzielone. Dzieliliśmy się na tych, którzy byli żywo zainteresowani polityką i tych, którzy odwracali głowę w myśl „nie mój cyrk, nie moje małpy”. 

Jak widmo epidemii nas zmieniło?

Jest mnóstwo poruszających przykładów samopomocy, solidarności, samoorganizacji, objawił się szczególny nastrój wspólnoty, patosu, podniosłości. Polacy okazują wdzięczność lekarzom, pielęgniarkom, policji, straży granicznej, straży miejskiej i wszystkim służbom, które z narażeniem własnego zdrowia wykonują zlecone zadania, chronią obywateli. 

To wszystko jest imponujące, lecz czy krótkotrwałe?

Dokonuje się test społecznych relacji. Co będzie po zakończeniu kwarantanny? Oprócz wizyt u kosmetyczek, fryzjerów i w lubianych restauracjach? Ja -zapewne podziękuję swoim sąsiadom, których do tej pory nie znałam. Zapewne powiem sowim bliskim to, co do tej pory było oczywiste – że kocham, że tęskniłam i cieszę się, że możemy się zobaczyć. 

A chcia­ła ku­pić
bi­let,
wy­je­chać na krót­ko,
na­pi­sać list,
okno otwo­rzyć po bu­rzy,
wy­dep­tać scież­kę w le­sie,
na­dzi­wić sie mrów­kom,
zo­ba­czyć jak od wia­tru
je­zio­ro się mru­ży.
Mi­nu­ta ci­szy po umar­łych
cza­sem do póź­nej nocy trwa.

Minuta ciszy po Ludwice Wawrzyńskiej. Wisława Szymborska

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply