Joanna Parafianowicz

Związki i prawnicy w czasach zarazy

Dawno mnie tu nie było, ba! Nikogo tu nie było od 100 lat, ale i okoliczności nigdy nie były takie jak dzisiaj. Zważywszy zaś na fakt, że w ostatnich dniach dość często wspomina się o tym, że kwarantanna negatywnie wpłynie na związki, a prawnicy rozwodowi (zatem i ja!) zacierają z tego powodu jakoby ręce, to mam o czym pisać.

Napiszę zatem o związkach.

Żyjemy w świecie, w którym większość par, nawet udanych, w sporej części dnia się mija. Rano – raczej kawa niż wspólne śniadanie, lunch oddzielnie na mieście, a kolacja – kto jada kolację? Nikt nie chce przytyć.

Dzieci – owszem o ile można je podwieźć do szkoły, ładnie ubrać i zawieźć na urodziny koleżanki, ale wspólna z rodzicem nauka? Raczej niekoniecznie. Znacznie łatwiej jest zresearchować, zatrudnić i zapłacić wykwalifikowanej osobie za przekazanie wiedzy. Cóż z tego, że być może także tej, którą sami dysponujemy. 

W dobie koronawirusa jesteśmy skazani na bliskich – tych, których sobie sami wybraliśmy i tych, których wychowaliśmy na swoje podobieństwo. Na współmałżonków/partnerów i na dzieci, które stają się dokładnie takimi ludźmi jakim pozwalamy im być. Internet zalewają wprawdzie zdjęcia pokazujące sielankę pierwszych dni spędzanych razem – planszówki, zabawy w terenie i wspólne hobby, równoważą je jednak memy obrazujące późniejszy koszmar upodabniania się do ściany (żeby dzieci nie zauważyły), awantur o wszystko i strzelania ślepakami do każdego, kto się zbliży.

Czy tak właśnie wyobrażałyśmy sobie siebie w czasach, gdy marzenia budowały rzeczywistość? Czy tak wyglądać miały nasze związki? Czy takimi rodzicami chcieliśmy być?

Niekoniecznie.

Jako adwokat zajmujący się rozwodami wiem jedno – niemal każdy związek, każde małżeństwo i każdą relację, od których nie odbija się cisza można uratować.

Niewierność – przepracować i wyeliminować jeśli ustalimy jej przyczyny, brak opanowania – ujarzmić (często łącząc z poprzednim czynnikiem;), całą resztę uporządkować (choć zwykle z pomocą specjalistów). Zatem – nie tylko jako prawnik, ale zwyczajnie po ludzku – związków, dla których jest nadzieja wolałabym nie pomagać kończyć. Tych zaś jest wiele. Warto niekiedy odstawić telefon i zastanowić się, co je zbudowało. Po prostu. A potem powtórzyć pierwsze akty. Może się udać!

Adwokat Joanna Parafianowicz

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply